Lecz i ta część pojedynku nie trwała tak długo, jakby tego sobie życzył Sehir. Wkrótce dwójka bilokatorów zostaa zmiażdżona. Chłopak nie spodziewał się niczego innego. Ale w niektórych miejscach czarnej nawałnicy pojawiły się wyrwy, poprzez które widać było gwiazdy.
A więc potrafił dokonać tego samodzielnie! Niszczył atakujące bestie tuzinami, nie nadwerężając jeszcze zbyt mocno rezerw energetycznych spoczywających w czakrach. Zbierał swoje żniwo zadziwiająco łatwo. Zaczął wierzyć w zwycięstwo.
Szybownicy znów skoczyli naprzód. Ten atak był potężniejszy niż poprzednie, ale Sehir widział coraz większe prześwity w chmarze ciał. Musiał wykorzystać tę szansę. Wysłał strumień energii witalnej w kierunku pozostałych bilokatorów - dawkę tak dużą, że na chwilę serce chłopaka wstrzymało pracę. Gra była jednak warta poświęcenia. Obrońcy wyrządzali bestiom naprawdę wielkie szkody, choć trzecia formacja obronna także poszła w niebyt.
Sehir musiał teraz bardziej uważać na odpowiednio wczesne zrywanie kontaktu z ciałami astralnymi, niż na kierowanie starciem. Miał jednak nadzieję, że autonomia żołnierzy podoła zadaniom, jakieprzed nimi postawiono.
Czwarty rząd zatrzymał Szybowników na dłużej. Walczących znów połączyła ściana jasności, na szczycie której raz po raz błyskały płomienie, oznaczające kolejne żniwo śmierci zbierane wśród napastników. A potem wszystko nagle ucichło i znikło, jakby zatrzymał się na jej pulchnych pośladkach, a kiedy w odzewie tych czułości Mersin zaczęła go delikatnie muskać koniuszkiem języka, powiedział nadspodziewanie stanowczo:
– Jeżeli chcesz, aby przyszłość należała do nas, nie pytaj dlaczego, tylko idź teraz do domu. – Schylił się i naciągnął na Mersin sukienkę. Dziewczyna nie zaprotestowała, a jej spojrzenie nie nosiło cech nawet najmniejszego zaskoczenia.


Pozostałe opowiadania:
1 2 3 10276 10277 10278 10279