Pierwszy strażnik nie zdążył upolować zbyt wielu ofiar, a Szybownicy łakomie rzucili się naprzód, choć impet ich ataku nieznacznie zmalał, bo musieli pokonać teraz dwóch obrońców, którzy odsyłali potężne słupy zaporowej energii.
Pomiędzy niebem a ziemią rozciągnięto kurtynę światła.
Lecz i ta część pojedynku nie trwała tak długo, jakby tego sobie życzył Sehir. Wkrótce dwójka bilokatorów zostaa zmiażdżona. Chłopak nie spodziewał się niczego innego. Ale w niektórych miejscach czarnej nawałnicy pojawiły się wyrwy, poprzez które widać było gwiazdy.
A więc potrafił dokonać tego samodzielnie! Niszczył atakujące bestie tuzinami, nie nadwerężając jeszcze zbyt mocno rezerw energetycznych spoczywających w czakrach. Zbierał swoje żniwo zadziwiająco łatwo. Zaczął wierzyć w zwycięstwo.
Szybownicy znów skoczyli naprzód. Ten atak był potężniejszy niż poprzednie, ale Sehir widział też ognisty krąg na palisadzie osiedla. Pochodnie już płonęły. Natomiast po środku wioski błyszczał, wpasowany w misterną metalową konstrukcję, wielki, złoty heliodor. Światło pochodni padało na niego i ulegając dyspersji tworzyło bladą łunę. Ludzie wierzyli, że to właśnie ten kamień bronił ich przed Szybownikami.
Głupcy.
W nieustannie rozszerzające się pole „widzenia” Sehira wkroczyły dwie postacie. Posłańcy, którzy rozpalili ogień w transzejach wykopanych u wylotu doliny. Teraz wracali do wioski, aby jak najszybciej zamknąć się w swoich chatach i czekać na atak nocnego oddziału.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 9 10 11 12 13 10277 10278 10279
Pomiędzy niebem a ziemią rozciągnięto kurtynę światła.
Lecz i ta część pojedynku nie trwała tak długo, jakby tego sobie życzył Sehir. Wkrótce dwójka bilokatorów zostaa zmiażdżona. Chłopak nie spodziewał się niczego innego. Ale w niektórych miejscach czarnej nawałnicy pojawiły się wyrwy, poprzez które widać było gwiazdy.
A więc potrafił dokonać tego samodzielnie! Niszczył atakujące bestie tuzinami, nie nadwerężając jeszcze zbyt mocno rezerw energetycznych spoczywających w czakrach. Zbierał swoje żniwo zadziwiająco łatwo. Zaczął wierzyć w zwycięstwo.
Szybownicy znów skoczyli naprzód. Ten atak był potężniejszy niż poprzednie, ale Sehir widział też ognisty krąg na palisadzie osiedla. Pochodnie już płonęły. Natomiast po środku wioski błyszczał, wpasowany w misterną metalową konstrukcję, wielki, złoty heliodor. Światło pochodni padało na niego i ulegając dyspersji tworzyło bladą łunę. Ludzie wierzyli, że to właśnie ten kamień bronił ich przed Szybownikami.
Głupcy.
W nieustannie rozszerzające się pole „widzenia” Sehira wkroczyły dwie postacie. Posłańcy, którzy rozpalili ogień w transzejach wykopanych u wylotu doliny. Teraz wracali do wioski, aby jak najszybciej zamknąć się w swoich chatach i czekać na atak nocnego oddziału.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 9 10 11 12 13 10277 10278 10279
Opowiadania - strona główna
ehir wrócił do grob...
Szum skrzydeł słych...
– Tak, proszę...
Szybownicy, skryci ...
Sonda manewrowała w...
Sehir musiał teraz ...
Sehir porzucił ich ...
Niecały tysiąc kilo...
W intruzie tliło si...
Sehir jeszcze nigdy...
Niecały tysiąc kilo...
Sonda manewrowała w...
Pomiędzy niebem a z...
Poczuł ból, jakby n...
– Strata sond...
Nie wiedział jakieg...
Bestie uderzyły pon...
Sehir poczuł, jak j...
Lecz i ta część poj...
Wszystkie teksty
ehir wrócił do grob...
Szum skrzydeł słych...
– Tak, proszę...
Szybownicy, skryci ...
Sonda manewrowała w...
Sehir musiał teraz ...
Sehir porzucił ich ...
Niecały tysiąc kilo...
W intruzie tliło si...
Sehir jeszcze nigdy...
Niecały tysiąc kilo...
Sonda manewrowała w...
Pomiędzy niebem a z...
Poczuł ból, jakby n...
– Strata sond...
Nie wiedział jakieg...
Bestie uderzyły pon...
Sehir poczuł, jak j...
Lecz i ta część poj...
Wszystkie teksty