Sehir porzucił ich obserwację i przysąpił do drugiej fazy przygotowań. Ze skrzyni wyciągnął następną partię flakoników i zawarte w nich roztwory zmieszał w odpowiedniej proporcji. Dzisiejsza dawka dysocjantu musiała być naprawdę wielka, a konsekwencją jej użycia miał być kilkugodzinny letarg. Ale w tym przypadku nie było dla Sehira alternatywy wyboru. Szybko opróżnił więc półlitrową bez mała czarkę.
Chłopak zaczął nucić ponurą pieśń. Usiadł, aby przygotować ciało astralne do wzmożonego wysiłku energetycznego. Tu miała swój początek medytacja.
Mikstura i jad rozpełzły się w krwiobiegu. Sehir poczuł lekkie zawroty głowy i nadciągającą falę osłabienia, jednocześnie jego percepcja na bodźce znacząco wzrosła. Wyczuwał najdelikatniejsze zmiany ruchu powietrza poza domem. Delikatne, spokojne falowanie.
Chmury rozbiegły się i deszcz przestał padać. Dwięczny łomot kropel uderzających o dach zamilkł, jak ucięty nożem. Zrobiło się nieprzyjemnie cicho.
Tym lepiej Sehir poczuł delikatne mrowienie w całym ciele. Przez dach, który nie był już przeszkodą dla jego zmysłów, zobaczył niebo pełne gwiazd. Tysiące brylantów rozsypanych na czarnej drodze. Ich blask miał jednakże dziś w sobie coś niepokojącego.
Ze swojego stanowiska Sehir widział też ognisty krąg na palisadzie osiedla. Pochodnie już płonęły. Natomiast po środku wioski błyszczał, wpasowany w misterną metalową konstrukcję, wielki, złoty heliodor. Światło pochodni padało na niego i ulegając dyspersji tworzyło bladą łunę. Ludzie wierzyli, że to właśnie ten kamień bronił ich przed Szybownikami.
Głupcy.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 10 11 12 13 14 10277 10278 10279
Chłopak zaczął nucić ponurą pieśń. Usiadł, aby przygotować ciało astralne do wzmożonego wysiłku energetycznego. Tu miała swój początek medytacja.
Mikstura i jad rozpełzły się w krwiobiegu. Sehir poczuł lekkie zawroty głowy i nadciągającą falę osłabienia, jednocześnie jego percepcja na bodźce znacząco wzrosła. Wyczuwał najdelikatniejsze zmiany ruchu powietrza poza domem. Delikatne, spokojne falowanie.
Chmury rozbiegły się i deszcz przestał padać. Dwięczny łomot kropel uderzających o dach zamilkł, jak ucięty nożem. Zrobiło się nieprzyjemnie cicho.
Tym lepiej Sehir poczuł delikatne mrowienie w całym ciele. Przez dach, który nie był już przeszkodą dla jego zmysłów, zobaczył niebo pełne gwiazd. Tysiące brylantów rozsypanych na czarnej drodze. Ich blask miał jednakże dziś w sobie coś niepokojącego.
Ze swojego stanowiska Sehir widział też ognisty krąg na palisadzie osiedla. Pochodnie już płonęły. Natomiast po środku wioski błyszczał, wpasowany w misterną metalową konstrukcję, wielki, złoty heliodor. Światło pochodni padało na niego i ulegając dyspersji tworzyło bladą łunę. Ludzie wierzyli, że to właśnie ten kamień bronił ich przed Szybownikami.
Głupcy.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 10 11 12 13 14 10277 10278 10279
Opowiadania - strona główna
Niecały tysiąc kilo...
Energicznie potarł ...
– Seh! –...
Sehir porzucił ich ...
Czwarty rząd zatrzy...
W intruzie tliło si...
Przeczucie nie myli...
Sehir wycofał się n...
Nadlatująca grupa b...
Głupcy.
W nie...
Niecały tysiąc kilo...
Sehir jeszcze nigdy...
Pierwszy strażnik n...
Chłopak odłączył si...
Przeczucie nie myli...
Sonda manewrowała w...
Pomiędzy niebem a z...
– Strata sond...
Pierwszy strażnik n...
Wszystkie teksty
Niecały tysiąc kilo...
Energicznie potarł ...
– Seh! –...
Sehir porzucił ich ...
Czwarty rząd zatrzy...
W intruzie tliło si...
Przeczucie nie myli...
Sehir wycofał się n...
Nadlatująca grupa b...
Głupcy.
W nie...
Niecały tysiąc kilo...
Sehir jeszcze nigdy...
Pierwszy strażnik n...
Chłopak odłączył si...
Przeczucie nie myli...
Sonda manewrowała w...
Pomiędzy niebem a z...
– Strata sond...
Pierwszy strażnik n...
Wszystkie teksty