Pierwszy strażnik nie zdążył upolować zbyt wielu ofiar, a Szybownicy łakomie rzucili się naprzód, choć impet ich ataku nieznacznie zmalał, bo musieli pokonać teraz dwóch obrońców, którzy odsyłali potężne słupy zaporowej energii.
Pomiędzy niebem a ziemią rozciągnięto kurtynę światła.
Lecz i ta część pojedynku nie trwała tak długo, jakby tego sobie życzył Sehir. Wkrótce dwójka bilokatorów zostaa zmiażdżona. Chłopak nie spodziewał się niczego innego. Ale w niektórych miejscach czarnej nawałnicy pojawiły się wyrwy, poprzez które widać było gwiazdy.
A więc potrafił dokonać tego samodzielnie! Niszczył atakujące bestie tuzinami, nie nadwerężając jeszcze zbyt mocno rezerw energetycznych spoczywających w czakrach. Zbierał swoje żniwo zadziwiająco łatwo. Zaczął wierzyć w zwycięstwo.
Szybownicy znów skoczyli naprzód. Ten atak był potężniejszy niż poprzednie, ale Sehir widział coraz większe prześwity w chmarze ciał. Musiał wykorzystać tę szansę. Wysłał strumień energii witalnej w kierunku pozostałych bilokatorów - dawkę tak dużą, że na chwilę serce chłopaka wstrzymało pracę. Gra była jednak warta poświęcenia. Obrońcy wyrządzali bestiom naprawdę wielkie szkody, choć trzecia formacja obronna także poszła w niebyt.
Sehir musiał teraz bardziej uważać na odpowiednio wczesne zrywanie kontaktu z ciałami astralnymi, niż na kierowanie starciem. Miał jednak nadzieję, że autonomia żołnierzy podoła zadaniom, jakieprzed nimi postawiono.


Pozostałe opowiadania:
1 2 3 12 13 14 15 16 10277 10278 10279