Rozmieścił wojowników w standardowym szyku trójkątnym, którego podstawę stanowiła usytuowana na granicy doliny linia pięciu obrońców. Wzrokiem pierwszego bilokatora, znacznie wysuniętego przed ogniste transzeje, Sehir starał się przeniknąć rzez noc. Używał też innych zmysłów.
Od strony pustyni zbliżała się skumulowana fala ruchu, a jej prędkość rosła nieustannie. Szybownicy zaatakowali pierwszego strażnika. Chłopak szybko wycofał się ze swoją świadomością na drugą, a potem na trzecią linię obrony. Oceniał ustawienie oddziału. Na razie z łatwością przeskakiwał pomiędzy bilokatorami. Miał dużo dróg manewrowych i nie groziło mu żadne niebezpieczeństwo.
Osadę otoczono niewysoką palisadą, ale to, co naprawdę jej zagrażało, wcale nie kroczyło po ziemi. Dlateg też, w mniemaniu mieszkańców, o wiele bardziej skuteczną formą obrony były wbite w szczyt pali pochodnie oraz zawieszone nieco niżej, zdobione kolorową glazurą i rozpalane tuż przed zmierzchem, oliwne kaganki.
Sehir szedł dalej. Spojrzał teraz na cztery pary pylonów, rozmieszczonych na planie kwadratu tak, aby wskazywały główne kierunki świata. Według Legendy życie w osadzie miało trwać do momentu skruszenia chociaż jednego z tych misternie reliefowanych kamieni. Obiektywnie rzecz biorąc spoistość co najmniej dwóch budziła już od dawna uzasadnione obawy, że ich czas szybko dobiegał końca. Gdyby zależało to od Sehira, kazałby natychmiast wzmocnić kamienne bryły, lecz w grę znów wchodziła wszechobecna moc tradycji i już sam pomysł takiego ratowania pylonów Rada Wioski potraktowałaby jako herezję. Starzy woleli bezczynnie czekać i żywić swoją próżność jeszcze jedną wzmianką w Legendzie, która mówiła o Wybawicielu.
Człowiek ten miał przeciwstawić się siłom natury i poprowadzić ludzi ku bezpiecznym terenom. ak dotąd żaden Wódz nie potrafił tego dokonać, a i Tarsom zrezygnował z wyzwania dobrych kilka lat temu, kiedy stracił pięciu najlepszych myśliwych, wysłanych na bezsensownie daleki zwiad. Ale wiara w to, że exodus jednak nastąpi, trwała. Więc Sehir i jego najbliżsi, jako sukcesorzy kolejnej tradycji, walczyli i umierali za bezpieczeństwo osiedla.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 1525 1526 1527 1528 1529 10277 10278 10279
Od strony pustyni zbliżała się skumulowana fala ruchu, a jej prędkość rosła nieustannie. Szybownicy zaatakowali pierwszego strażnika. Chłopak szybko wycofał się ze swoją świadomością na drugą, a potem na trzecią linię obrony. Oceniał ustawienie oddziału. Na razie z łatwością przeskakiwał pomiędzy bilokatorami. Miał dużo dróg manewrowych i nie groziło mu żadne niebezpieczeństwo.
Osadę otoczono niewysoką palisadą, ale to, co naprawdę jej zagrażało, wcale nie kroczyło po ziemi. Dlateg też, w mniemaniu mieszkańców, o wiele bardziej skuteczną formą obrony były wbite w szczyt pali pochodnie oraz zawieszone nieco niżej, zdobione kolorową glazurą i rozpalane tuż przed zmierzchem, oliwne kaganki.
Sehir szedł dalej. Spojrzał teraz na cztery pary pylonów, rozmieszczonych na planie kwadratu tak, aby wskazywały główne kierunki świata. Według Legendy życie w osadzie miało trwać do momentu skruszenia chociaż jednego z tych misternie reliefowanych kamieni. Obiektywnie rzecz biorąc spoistość co najmniej dwóch budziła już od dawna uzasadnione obawy, że ich czas szybko dobiegał końca. Gdyby zależało to od Sehira, kazałby natychmiast wzmocnić kamienne bryły, lecz w grę znów wchodziła wszechobecna moc tradycji i już sam pomysł takiego ratowania pylonów Rada Wioski potraktowałaby jako herezję. Starzy woleli bezczynnie czekać i żywić swoją próżność jeszcze jedną wzmianką w Legendzie, która mówiła o Wybawicielu.
Człowiek ten miał przeciwstawić się siłom natury i poprowadzić ludzi ku bezpiecznym terenom. ak dotąd żaden Wódz nie potrafił tego dokonać, a i Tarsom zrezygnował z wyzwania dobrych kilka lat temu, kiedy stracił pięciu najlepszych myśliwych, wysłanych na bezsensownie daleki zwiad. Ale wiara w to, że exodus jednak nastąpi, trwała. Więc Sehir i jego najbliżsi, jako sukcesorzy kolejnej tradycji, walczyli i umierali za bezpieczeństwo osiedla.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 1525 1526 1527 1528 1529 10277 10278 10279
Opowiadania - strona główna
Bestie uderzyły pon...
Spoglądając na prze...
I nagle strzeliły b...
Poczuł ból, jakby n...
Chłopak odłączył si...
Spoglądając na prze...
- Będę czekała - po...
– Jeżeli chce...
Niecały tysiąc kilo...
Lecz i ta część poj...
– Dlaczego tu...
Wtedy zaczęły nikną...
Już wiedział, że dz...
Mamo, czy podołam d...
– Skąd ta nag...
A więc potrafił dok...
I coś pojawiło się ...
A więc potrafił dok...
I nagle strzeliły b...
Wszystkie teksty
Bestie uderzyły pon...
Spoglądając na prze...
I nagle strzeliły b...
Poczuł ból, jakby n...
Chłopak odłączył si...
Spoglądając na prze...
- Będę czekała - po...
– Jeżeli chce...
Niecały tysiąc kilo...
Lecz i ta część poj...
– Dlaczego tu...
Wtedy zaczęły nikną...
Już wiedział, że dz...
Mamo, czy podołam d...
– Skąd ta nag...
A więc potrafił dok...
I coś pojawiło się ...
A więc potrafił dok...
I nagle strzeliły b...
Wszystkie teksty