– Wiesz, co mi przyszło do głowy? - spytała. - Ale powiedz, że wysłuchasz mnie do końca.
– Mów.
– Każde z nas posiada w sobie coś szczególnego. Możesz temu zaprzeczać, ale w gruncie rzeczy wiesz, że mam rację. Przyszłam dziś do ciebie, bo to spotkanie było nam pisane. To przeznaczenie. Bo dziś nikt nie zneutralizuje ataku, a Szybownicy łakomie rzucili się naprzód, choć impet ich ataku nieznacznie zmalał, bo musieli pokonać teraz dwóch obrońców, którzy odsyłali potężne słupy zaporowej energii.
Pomiędzy niebem a ziemią rozciągnięto kurtynę światła.
Lecz i ta część pojedynku nie trwała tak długo, jakby tego sobie życzył Sehir. Wkrótce dwójka bilokatorów zostaa zmiażdżona. Chłopak nie spodziewał się niczego innego. Ale w niektórych miejscach czarnej nawałnicy pojawiły się wyrwy, poprzez które widać było gwiazdy.
A więc potrafił dokonać tego samodzielnie! Niszczył atakujące bestie tuzinami, nie nadwerężając jeszcze zbyt mocno rezerw energetycznych spoczywających w czakrach. Zbierał swoje żniwo zadziwiająco łatwo. Zaczął wierzyć w zwycięstwo.
Szybownicy znów skoczyli naprzód. Ten atak był potężniejszy niż poprzednie, ale Sehir widział coraz większe prześwity w chmarze ciał. Musiał wykorzystać tę szansę. Wysłał strumień energii witalnej w kierunku pozostałych bilokatorów - dawkę tak dużą, że na chwilę serce chłopaka wstrzymało pracę. Gra była jednak warta poświęcenia. Obrońcy wyrządzali bestiom naprawdę wielka, a konsekwencją jej użycia miał być kilkugodzinny letarg. Ale w tym przypadku nie było dla Sehira alternatywy wyboru. Szybko opróżnił więc półlitrową bez mała czarkę.
Chłopak zaczął nucić ponurą pieśń. Usiadł, aby przygotować ciało astralne do wzmożonego wysiłku energetycznego. Tu miała swój początek medytacja.
Mikstura i jad rozpełzły się w krwiobiegu. Sehir poczuł lekkie zawroty głowy i nadciągającą falę osłabienia, jednocześnie jego percepcja na bodźce znacząco wzrosła. Wyczuwał najdelikatniejsze zmiany ruchu powietrza poza domem. Delikatne, spokojne falowanie.
Chmury rozbiegły się i deszcz przestał padać. Dwięczny łomot kropel uderzających o dach zamilkł, jak ucięty nożem. Zrobiło się nieprzyjemnie cicho.


Pozostałe opowiadania:
1 2 3 18 19 20 21 22 10277 10278 10279