Ludzie cofnęli się z trwogą. Tylko Mersin stanęła odważnie tuż za Sehirem. Przyjął jej bliskość z zadowoleniem. A kiedy zachwiał się z braku sił, ona znów podała mu swoje ramię. Przez dłuższą chwilę stali tak, czerpiąc odwagę z wzajemnej bliskości, po czym chłopak spojrzał nagle w jaśniejące niebo. W jakiś niewytłumaczalny sposób wiedział, że tu jesteś.
– Gdyb wiedział – powtórzyła tajemniczo, patrząc odważnie w oczy Sehira. Zaczęła delikatnie drżeć na całym ciele. Z włosów spływały na jej ramiona strużki wody.
– Przyniosę ci suche ubranie – zaproponował. – I zaraz rozpalę ogień.
Podziękowała mu promiennym, szczerym uśmiechem. Sehir dostrzegł nowy wymiar jej urody. Mersin była naprawdę śliczna. I znacznie bardziej rozwinięta fizycznie niż Tea.
– Bardzo mi przykro, że zostałeś sam – powiedziała, gdy szukał dla niej okrycia w rzeczach matki. - Co teraz zrobisz?
– Kiedy?
– Dziś. Jutro. W najbliższym czasie.
– Nie wiem. Jeszcze nie zdecydowałem, ale na pewno jakoś to wszystko sobie poukładam.
– Seh, będziesz miał kłopoty z moim ojcem.


Pozostałe opowiadania:
1 2 3 20 21 22 23 24 10277 10278 10279