– Tak, proszę.
– Byłam u Mawiry – powiedziała z determinacją. - Przy tobie przecież nic mi nie grozi.
– Nie – odparł twardo, jednocześnie jego percepcja na bodźce znacząco wzrosła. Wyczuwał najdelikatniejsze zmiany ruchu powietrza poza domem. Delikatne, spokojne falowanie.
Chmury rozbiegły się i deszcz przestał padać. Dwięczny łomot kropel uderzających o dach zamilkł, jak ucięty nożem. Zrobiło się nieprzyjemnie cicho.
Tym lepiej Sehir poczuł delikatne mrowienie w całym ciele. Przez dach, który nie był już przeszkodą dla jego zmysłów, zobaczył niebo pełne gwiazd. Tysiące brylantów rozsypanych na czarnej drodze. Ich blask miał jednakże dziś w sobie coś niepokojącego.


Pozostałe opowiadania:
1 2 3 23 24 25 26 27 10277 10278 10279