Szybownicy znów skoczyli naprzód. Ten atak był potężniejszy niż poprzednie, ale Sehir widział też ognisty krąg na palisadzie osiedla. Pochodnie już płonęły. Natomiast po środku wioski błyszczał, wpasowany w misterną metalową konstrukcję, wielki, złoty heliodor. Światło pochodni padało na niego i ulegając dyspersji tworzyło bladą łunę. Ludzie wierzyli, że to właśnie ten kamień bronił ich przed Szybownikami.
Głupcy.
W nieustannie rozszerzające się pole „widzenia” Sehira wkroczyły dwie postacie. Posłańcy, którzy rozpalili ogień w transzejach wykopanych u wylotu doliny. Teraz wracali do wioski, aby jak najszybciej zamknąć się w swoich chatach i czekać na atak nocnego oddziału.
Sehir porzucił ich obserwację i przysąpił do drugiej fazy przygotowań. Ze skrzyni wyciągnął następną partię flakoników i zawarte w nich roztwory zmieszał w odpowiedniej proporcji. Dzisiejsza dawka dysocjantu musiała być naprawdę wielkie szkody, choć trzecia formacja obronna także poszła w niebyt.
Sehir musiał teraz bardziej uważać na odpowiednio wczesne zrywanie kontaktu z ciałami astralnymi, niż na kierowanie starciem. Miał jednak nadzieję, że autonomia żołnierzy podoła zadaniom, jakieprzed nimi postawiono.
Czwarty rząd zatrzymał Szybowników na dłużej. Walczących znów połączyła ściana jasności, na szczycie której raz po raz błyskały płomienie, oznaczające kolejne żniwo śmierci zbierane wśród napastników. A potem wszystko nagle ucichło i znikło, jakby zatrzymał się na jej pulchnych pośladkach, a kiedy w odzewie tych czułości Mersin zaczęła go delikatnie muskać koniuszkiem języka, powiedział nadspodziewanie stanowczo:
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 2837 2838 2839 2840 2841 10277 10278 10279
Głupcy.
W nieustannie rozszerzające się pole „widzenia” Sehira wkroczyły dwie postacie. Posłańcy, którzy rozpalili ogień w transzejach wykopanych u wylotu doliny. Teraz wracali do wioski, aby jak najszybciej zamknąć się w swoich chatach i czekać na atak nocnego oddziału.
Sehir porzucił ich obserwację i przysąpił do drugiej fazy przygotowań. Ze skrzyni wyciągnął następną partię flakoników i zawarte w nich roztwory zmieszał w odpowiedniej proporcji. Dzisiejsza dawka dysocjantu musiała być naprawdę wielkie szkody, choć trzecia formacja obronna także poszła w niebyt.
Sehir musiał teraz bardziej uważać na odpowiednio wczesne zrywanie kontaktu z ciałami astralnymi, niż na kierowanie starciem. Miał jednak nadzieję, że autonomia żołnierzy podoła zadaniom, jakieprzed nimi postawiono.
Czwarty rząd zatrzymał Szybowników na dłużej. Walczących znów połączyła ściana jasności, na szczycie której raz po raz błyskały płomienie, oznaczające kolejne żniwo śmierci zbierane wśród napastników. A potem wszystko nagle ucichło i znikło, jakby zatrzymał się na jej pulchnych pośladkach, a kiedy w odzewie tych czułości Mersin zaczęła go delikatnie muskać koniuszkiem języka, powiedział nadspodziewanie stanowczo:
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 2837 2838 2839 2840 2841 10277 10278 10279
Opowiadania - strona główna
– Co za odwag...
W jednej chwili pok...
Chyba, że… pr...
Bestie uderzyły pon...
Sehir popatrzył w z...
– Bzdura R...
Szybownicy, skryci ...
ehir wrócił do grob...
Sehir porzucił ich ...
Mersin dostrzegła T...
Chłopak przecisnął ...
I nagle strzeliły b...
Tuż przed świtem Se...
Zbliżające się echo...
Niecały tysiąc kilo...
Bestie uderzyły pon...
Przeczucie nie myli...
Kiedy się ocknął, o...
I nagle strzeliły b...
Wszystkie teksty
– Co za odwag...
W jednej chwili pok...
Chyba, że… pr...
Bestie uderzyły pon...
Sehir popatrzył w z...
– Bzdura R...
Szybownicy, skryci ...
ehir wrócił do grob...
Sehir porzucił ich ...
Mersin dostrzegła T...
Chłopak przecisnął ...
I nagle strzeliły b...
Tuż przed świtem Se...
Zbliżające się echo...
Niecały tysiąc kilo...
Bestie uderzyły pon...
Przeczucie nie myli...
Kiedy się ocknął, o...
I nagle strzeliły b...
Wszystkie teksty