W tym samym czasie detektory kolejnej sondy, patrolującej część kontynentu poza linią terminatora, natrafiły na wrak statku archaicznej konstrukcji. Natychmiast aktywowały się transpondery i sygnał ostrzeżenia został skierowany do jednostki zwiadowczej.
Niecały tysiąc kilometrów ponad głowami ludzi, ale nagle zaczęła obniżać pułap, a szybkość zmian jej trajektorii była oszałamiająca. Zdawało się, że niemal w jednej chwili pokonała ponad połowę odległości pomiędzy grupą a miejscem, w którym została zauważona. Sehir poczuł lekkie zawroty głowy i nadciągającą falę osłabienia, jednocześnie jego percepcja na bodźce znacząco wzrosła. Wyczuwał najdelikatniejsze zmiany ruchu powietrza poza domem. Delikatne, spokojne falowanie.
Chmury rozbiegły się i deszcz przestał padać. Dwięczny łomot kropel uderzających o dach zamilkł, jak ucięty nożem. Zrobiło się nieprzyjemnie cicho.
Tym lepiej Sehir poczuł delikatne mrowienie w całym ciele. Przez dach, który nie był już przeszkodą dla jego zmysłów, zobaczył niebo pełne gwiazd. Tysiące brylantów rozsypanych na czarnej drodze. Ich blask miał jednakże dziś w sobie coś niepokojącego.
Ze swojego stanowiska Sehir widział coraz większe prześwity w chmarze ciał. Musiał wykorzystać tę szansę. Wysłał strumień energii witalnej w kierunku pozostałych bilokatorów naraz.
I nagle strzeliły błyskawice. Szybownicy zniżali pułap, aby zająć pozycję umożliwiającą skuteczne uderzenie. Sehir przyjął ten manewr ze spokojem. Z jego ciała wyrywała się świadomość, nieustannie badając i analizując ruchy stada napastników. Nie było tu żadnego elementu zaskoczenia. Atak miał nastąpić, tak jak i dziesiątki poprzednich, tylko z jednego kierunku, co znacznie ułatwiało strategię obrony.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 27 28 29 30 31 10277 10278 10279
Niecały tysiąc kilometrów ponad głowami ludzi, ale nagle zaczęła obniżać pułap, a szybkość zmian jej trajektorii była oszałamiająca. Zdawało się, że niemal w jednej chwili pokonała ponad połowę odległości pomiędzy grupą a miejscem, w którym została zauważona. Sehir poczuł lekkie zawroty głowy i nadciągającą falę osłabienia, jednocześnie jego percepcja na bodźce znacząco wzrosła. Wyczuwał najdelikatniejsze zmiany ruchu powietrza poza domem. Delikatne, spokojne falowanie.
Chmury rozbiegły się i deszcz przestał padać. Dwięczny łomot kropel uderzających o dach zamilkł, jak ucięty nożem. Zrobiło się nieprzyjemnie cicho.
Tym lepiej Sehir poczuł delikatne mrowienie w całym ciele. Przez dach, który nie był już przeszkodą dla jego zmysłów, zobaczył niebo pełne gwiazd. Tysiące brylantów rozsypanych na czarnej drodze. Ich blask miał jednakże dziś w sobie coś niepokojącego.
Ze swojego stanowiska Sehir widział coraz większe prześwity w chmarze ciał. Musiał wykorzystać tę szansę. Wysłał strumień energii witalnej w kierunku pozostałych bilokatorów naraz.
I nagle strzeliły błyskawice. Szybownicy zniżali pułap, aby zająć pozycję umożliwiającą skuteczne uderzenie. Sehir przyjął ten manewr ze spokojem. Z jego ciała wyrywała się świadomość, nieustannie badając i analizując ruchy stada napastników. Nie było tu żadnego elementu zaskoczenia. Atak miał nastąpić, tak jak i dziesiątki poprzednich, tylko z jednego kierunku, co znacznie ułatwiało strategię obrony.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 27 28 29 30 31 10277 10278 10279
Opowiadania - strona główna
Sehir porzucił ich ...
Bestie uderzyły pon...
Pierwszy strażnik n...
W intruzie tliło si...
– Ani trochę ...
– Więc nie my...
– Strata sond...
– Więc nie my...
A więc potrafił dok...
– Strata sond...
– Dlaczego tu...
Pierwszy strażnik n...
Sehir poczuł, jak j...
Chłopak odłączył si...
Gromada dzieci z ra...
– Strata sond...
Mamo, czy podołam d...
Wtedy zaczęły nikną...
W nieustannie rozsz...
Wszystkie teksty
Sehir porzucił ich ...
Bestie uderzyły pon...
Pierwszy strażnik n...
W intruzie tliło si...
– Ani trochę ...
– Więc nie my...
– Strata sond...
– Więc nie my...
A więc potrafił dok...
– Strata sond...
– Dlaczego tu...
Pierwszy strażnik n...
Sehir poczuł, jak j...
Chłopak odłączył si...
Gromada dzieci z ra...
– Strata sond...
Mamo, czy podołam d...
Wtedy zaczęły nikną...
W nieustannie rozsz...
Wszystkie teksty