Starego jakby coś go nagle zirytowało. Rzekł:
- Porzucisz też praktykowanie tej waszej żałosnej magii. Jedyne, co teraz dasz osiedlu, to muskuły i pot.
Nie czekając na reakcję Sehira, odszedł dostojnym krokiem. Chłopak spojrzał na leżący nieopodal kamień i już zrobił ruch w jego stronę, ale opanował się w porę. Tarsom wyraźnie szukał pretekstu do konfrontacji, która pozwoliłaby mu na wykorzystanie uprawnień Wodza. Nic z tego, mruknął do siebie Sehir i natychmiast pocieszył się myślą, że może właśnie dziś stary znajdzie swoje przeznaczenie. A nasz syn okaże się Wybawicielem.
– Bzdura – zaprotestował szybko Sehir, uprzedzając przebieg dalszych wydarzeń. Gheh, oprócz pożądanych stymulacji, powodował także efekty uboczne. Chłopak w pewnych granicach umiał kontrolować wpływ chwastu na swój popęd seksualny, ale Mersin najwyraźniej była pod wpływem ghehu. - To tylko twoje fantazje - oznajmił, ale wcale nie tak pewnie, jakby sobie tego życzył. - Nasza przyszłość....
– ... zależy od ciebie – dokończyła pospiesznie dziewczyna. - Sam zobacz – poderwała się nagle z posłania i stanęła prowokująco przed Sehirem. Szarpnęła zapięcie i sukienka z niej opadła. – Czy nie jestem godna nosić w sobie Wybawiciela? – Zmysłowo przeciągnęła dłonią po piersiach, a pote włożyła ją między nogi. - Razem możemy dać początek nowej generacji osiedla. Czuję, że zostałam wybrana do tej roli. Ta wizja przecież o tym świadczy.


Pozostałe opowiadania:
1 2 3 29 30 31 32 33 10277 10278 10279