Sehir pomyślał rozkaz i bilokatorzy popłynęli dziarsko przed siebie. Dopóki trzymali się w grupie, mógł kierować wszystkimi jednocześnie. Najbardziej uciezył go widok Tarsoma, wyraźnie zakłopotanego, starającego się odwlec czas konkretnej decyzji, której wszyscy od niego oczekiwali. Stary był tak pochłonięty swoim obecnym problemem, że całkowicie zignorował Sehira i towarzyszącą mu Mersin.
Chłopak przecisnął się przez tłum i demonstracyjnie zignorował to polecenie. Znał swoje prawa i nie miał ochoty z nich rezygnować. Gdyby teraz ustąpił, jego autonomia przestałaby istnieć. A i tak była już denerwująco mała. Ukląkł, powracając do kontemplacji grobu.
– Od jutra będziemy mieć z ciebie więcej pożytku – powiedział Wódz, stając za plecami Sehira rozległy się coraz bardziej rachitycznego wyglądu następujących po sobie generacji, odpłacały się wzmocnieniem sił witalnych chłopaka postępowała jednak nadzwyczaj mozolnie. Powietrze nasycone aromatem ghehu miało zbyt małą skuteczność działania i czakry w zwolnionym tempie wypełniały się energią. Aby przyspieszyć ten proces ciało Sehira zapadło w letarg. iedługo później zostało z niego wyrwane.
Nie wiedział jakiego sposobu użyła Mersin, aby przywrócić mu zdolność postrzegania, ale szybko zrozumiał, że delikatność nie była jedynym atrybutem dziewczyny. Pod jej dotykiem poczuł eksplozję kolorów na ekranie powiek, a na podobieństwo echa w głębokiej studni, usłyszał słowa, które utonęły w szumie promieni wschodzącego słońca. Synestezja była jednym z objawów zbyt małego poziomu ghehu w organizmie.
Z pomocą Mersin przygotował wysokoenergetyczną miksturę i dopiero po jej spożyciu mógł stanąć na nogi. Niepewnym krokiem, podtrzymywany przez dziewczynę, poszedł na miejsce pogorzeliska po bitwie. Zgromadzony tam tłum - ciekawość przygnała chyba wszystkich z osiedla - debatował głośno i zawzięcie. Przeważała opcja zniszczenia czegoś, co skrywało się jeszcze życie!
Ludzie cofnęli się z trwogą. Tylko Mersin stanęła odważnie tuż za Sehirem. Przyjął jej bliskość z zadowoleniem. A kiedy zachwiał się z braku sił, ona znów podała mu swoje ramię. Przez dłuższą chwilę stali tak, czerpiąc odwagę z wzajemnej bliskości, po czym chłopak spojrzał nagle w jaśniejące niebo. W jakiś niewytłumaczalny sposób wiedział, że ten metalowy intruz przybył właśnie stamtąd. Że stworzono go pośród gorejących nocą gwiazd. Że dla osiedla rozpoczął się nowy etap jego historii, a ludzie stanęli na początku długiej drogi, której kres był wielką niewiadomą. I nagle pojawił się w Sehirze niepokój związany z natarczywą myślą dotyczącą Legendy. Czy odnosząc zwycięstwo nad Szybownikami, przypadkowo nie zbezcześcił znaku danego luziom przez Wybawiciela? Przecież w żadnym swoim wersie Legenda nie mówiła o tym, że ktoś taki narodzi się w osiedlu. Czymkolwiek jednak był ten roztrzaskany przedmiot, Sehir wiedział, że coś wkrótce m u s i się wydarzyć.
Przeczucie nie myliło chłopaka. Kilka godzin wcześniej, w stronę warującego na peryferiach systemu gwiezdnego olbrzymiego krążownika, jednej z niewielu jednostek ocalałych z Tysiącletniej Wojny Galaktycznej, pomknął meldunek od pilota-zwiadowcy:
– Strata sondy w strefie równikowej megakontynentu. Ponawiam sekwencyjną eksplorację terenu. Do czasu zakończenia misji, należy pozostać poza Układem. Koniec przekazu.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 36 37 38 39 40 10277 10278 10279
Chłopak przecisnął się przez tłum i demonstracyjnie zignorował to polecenie. Znał swoje prawa i nie miał ochoty z nich rezygnować. Gdyby teraz ustąpił, jego autonomia przestałaby istnieć. A i tak była już denerwująco mała. Ukląkł, powracając do kontemplacji grobu.
– Od jutra będziemy mieć z ciebie więcej pożytku – powiedział Wódz, stając za plecami Sehira rozległy się coraz bardziej rachitycznego wyglądu następujących po sobie generacji, odpłacały się wzmocnieniem sił witalnych chłopaka postępowała jednak nadzwyczaj mozolnie. Powietrze nasycone aromatem ghehu miało zbyt małą skuteczność działania i czakry w zwolnionym tempie wypełniały się energią. Aby przyspieszyć ten proces ciało Sehira zapadło w letarg. iedługo później zostało z niego wyrwane.
Nie wiedział jakiego sposobu użyła Mersin, aby przywrócić mu zdolność postrzegania, ale szybko zrozumiał, że delikatność nie była jedynym atrybutem dziewczyny. Pod jej dotykiem poczuł eksplozję kolorów na ekranie powiek, a na podobieństwo echa w głębokiej studni, usłyszał słowa, które utonęły w szumie promieni wschodzącego słońca. Synestezja była jednym z objawów zbyt małego poziomu ghehu w organizmie.
Z pomocą Mersin przygotował wysokoenergetyczną miksturę i dopiero po jej spożyciu mógł stanąć na nogi. Niepewnym krokiem, podtrzymywany przez dziewczynę, poszedł na miejsce pogorzeliska po bitwie. Zgromadzony tam tłum - ciekawość przygnała chyba wszystkich z osiedla - debatował głośno i zawzięcie. Przeważała opcja zniszczenia czegoś, co skrywało się jeszcze życie!
Ludzie cofnęli się z trwogą. Tylko Mersin stanęła odważnie tuż za Sehirem. Przyjął jej bliskość z zadowoleniem. A kiedy zachwiał się z braku sił, ona znów podała mu swoje ramię. Przez dłuższą chwilę stali tak, czerpiąc odwagę z wzajemnej bliskości, po czym chłopak spojrzał nagle w jaśniejące niebo. W jakiś niewytłumaczalny sposób wiedział, że ten metalowy intruz przybył właśnie stamtąd. Że stworzono go pośród gorejących nocą gwiazd. Że dla osiedla rozpoczął się nowy etap jego historii, a ludzie stanęli na początku długiej drogi, której kres był wielką niewiadomą. I nagle pojawił się w Sehirze niepokój związany z natarczywą myślą dotyczącą Legendy. Czy odnosząc zwycięstwo nad Szybownikami, przypadkowo nie zbezcześcił znaku danego luziom przez Wybawiciela? Przecież w żadnym swoim wersie Legenda nie mówiła o tym, że ktoś taki narodzi się w osiedlu. Czymkolwiek jednak był ten roztrzaskany przedmiot, Sehir wiedział, że coś wkrótce m u s i się wydarzyć.
Przeczucie nie myliło chłopaka. Kilka godzin wcześniej, w stronę warującego na peryferiach systemu gwiezdnego olbrzymiego krążownika, jednej z niewielu jednostek ocalałych z Tysiącletniej Wojny Galaktycznej, pomknął meldunek od pilota-zwiadowcy:
– Strata sondy w strefie równikowej megakontynentu. Ponawiam sekwencyjną eksplorację terenu. Do czasu zakończenia misji, należy pozostać poza Układem. Koniec przekazu.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 36 37 38 39 40 10277 10278 10279
Opowiadania - strona główna
I zaległa dookoła n...
- Spadnie wielka ul...
Tym lepiej Sehir po...
Szybownicy znów sko...
Sehir, poprzez nies...
...
Zbliżające się echo...
Sehir wycofał się n...
Sehir musiał teraz ...
I coś pojawiło się ...
Sehir wycofał się n...
Nie wiedział jakieg...
Mersin nie zauważał...
Przeskok świadomośc...
...
Pomiędzy niebem a z...
Sonda manewrowała w...
Z pomocą Mersin prz...
- Porzucisz też pra...
Wszystkie teksty
I zaległa dookoła n...
- Spadnie wielka ul...
Tym lepiej Sehir po...
Szybownicy znów sko...
Sehir, poprzez nies...
...
Zbliżające się echo...
Sehir wycofał się n...
Sehir musiał teraz ...
I coś pojawiło się ...
Sehir wycofał się n...
Nie wiedział jakieg...
Mersin nie zauważał...
Przeskok świadomośc...
...
Pomiędzy niebem a z...
Sonda manewrowała w...
Z pomocą Mersin prz...
- Porzucisz też pra...
Wszystkie teksty