Nie wiedział jakiego sposobu użyła Mersin, aby przywrócić mu zdolność postrzegania, ale szybko zrozumiał, że delikatność nie była jedynym atrybutem dziewczyny. Pod jej dotykiem poczuł eksplozję kolorów na ekranie powiek, a na podobieństwo echa w głębokiej studni, usłyszał słowa, które utonęły w szumie promieni wschodzącego słońca. Synestezja była jednym z objawów zbyt małego poziomu ghehu w organizmie.
Z pomocą Mersin przygotował wysokoenergetyczną miksturę i dopiero po jej spożyciu mógł stanąć na nogi. Niepewnym krokiem, podtrzymywany przez dziewczynę, poszedł na miejsce pogorzeliska po bitwie. Zgromadzony tam tłum - ciekawość przygnała chyba wszystkich z osiedla - debatował głośno i zawzięcie. Przeważała opcja zniszczenia czegoś, co skrywało się jeszcze życie!
Ludzie cofnęli się z trwogą. Tylko Mersin stanęła odważnie tuż za Sehirem. Przyjął jej bliskość z zadowoleniem. A kiedy zachwiał się z braku sił, ona znów podała mu swoje ramię. Przez dłuższą chwilę stali tak, czerpiąc odwagę z wzajemnej bliskości, po czym chłopak spojrzał nagle w jaśniejące niebo. W jakiś niewytłumaczalny sposób wiedział, że ten metalowy intruz przybył właśnie stamtąd. Że stworzono go pośród gorejących nocą gwiazd. Że dla osiedla rozpoczął się nowy etap jego historii, a ludzie stanęli na początku długiej drogi, której kres był wielką niewiadomą. I nagle pojawił się w Sehirze niepokój związany z natarczywą myślą dotyczącą Legendy. Czy odnosząc zwycięstwo nad Szybownikami, przypadkowo nie zbezcześcił znaku danego luziom przez Wybawiciela? Przecież w żadnym swoim wersie Legenda nie mówiła o tym, że ktoś taki narodzi się w osiedlu. Czymkolwiek jednak był ten roztrzaskany przedmiot, Sehir wiedział, że coś wkrótce m u s i się wydarzyć.
Przeczucie nie myliło chłopaka. Kilka godzin wcześniej, w stronę warującego na peryferiach systemu gwiezdnego olbrzymiego krążownika, jednej z niewielu jednostek ocalałych z Tysiącletniej Wojny Galaktycznej, pomknął meldunek od pilota-zwiadowcy:
– Strata sondy w strefie równikowej megakontynentu. Ponawiam sekwencyjną eksplorację terenu. Do czasu zakończenia misji, należy pozostać poza Układem. Koniec przekazu.
Mersin dostrzegła TO, jako pierwsza. Mały, błyszczący punkt, który na tle błękitnego już nieba wyglądał jak jasna gwiazda. A potem od tej gwiazdy oderwał się puszysty ogon smugi kondensacyjnej. Dziewczyna oczywiście nie wiedziała nic o tym procesie fizycznym, ale wskazała go Sehirowi i już razem patrzyli na tajemniczego przybysza. Do obserwacji dołączyli się zaraz inni mieszkańcy wiski.
Sonda manewrowała w atmosferze. Początkowo zdawało się, że go zgniotą, ale ten zneutralizował atak, odwrócił kierunek działania energii i odesłał ją w kierunku niea.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 4561 4562 4563 4564 4565 10277 10278 10279
Z pomocą Mersin przygotował wysokoenergetyczną miksturę i dopiero po jej spożyciu mógł stanąć na nogi. Niepewnym krokiem, podtrzymywany przez dziewczynę, poszedł na miejsce pogorzeliska po bitwie. Zgromadzony tam tłum - ciekawość przygnała chyba wszystkich z osiedla - debatował głośno i zawzięcie. Przeważała opcja zniszczenia czegoś, co skrywało się jeszcze życie!
Ludzie cofnęli się z trwogą. Tylko Mersin stanęła odważnie tuż za Sehirem. Przyjął jej bliskość z zadowoleniem. A kiedy zachwiał się z braku sił, ona znów podała mu swoje ramię. Przez dłuższą chwilę stali tak, czerpiąc odwagę z wzajemnej bliskości, po czym chłopak spojrzał nagle w jaśniejące niebo. W jakiś niewytłumaczalny sposób wiedział, że ten metalowy intruz przybył właśnie stamtąd. Że stworzono go pośród gorejących nocą gwiazd. Że dla osiedla rozpoczął się nowy etap jego historii, a ludzie stanęli na początku długiej drogi, której kres był wielką niewiadomą. I nagle pojawił się w Sehirze niepokój związany z natarczywą myślą dotyczącą Legendy. Czy odnosząc zwycięstwo nad Szybownikami, przypadkowo nie zbezcześcił znaku danego luziom przez Wybawiciela? Przecież w żadnym swoim wersie Legenda nie mówiła o tym, że ktoś taki narodzi się w osiedlu. Czymkolwiek jednak był ten roztrzaskany przedmiot, Sehir wiedział, że coś wkrótce m u s i się wydarzyć.
Przeczucie nie myliło chłopaka. Kilka godzin wcześniej, w stronę warującego na peryferiach systemu gwiezdnego olbrzymiego krążownika, jednej z niewielu jednostek ocalałych z Tysiącletniej Wojny Galaktycznej, pomknął meldunek od pilota-zwiadowcy:
– Strata sondy w strefie równikowej megakontynentu. Ponawiam sekwencyjną eksplorację terenu. Do czasu zakończenia misji, należy pozostać poza Układem. Koniec przekazu.
Mersin dostrzegła TO, jako pierwsza. Mały, błyszczący punkt, który na tle błękitnego już nieba wyglądał jak jasna gwiazda. A potem od tej gwiazdy oderwał się puszysty ogon smugi kondensacyjnej. Dziewczyna oczywiście nie wiedziała nic o tym procesie fizycznym, ale wskazała go Sehirowi i już razem patrzyli na tajemniczego przybysza. Do obserwacji dołączyli się zaraz inni mieszkańcy wiski.
Sonda manewrowała w atmosferze. Początkowo zdawało się, że go zgniotą, ale ten zneutralizował atak, odwrócił kierunek działania energii i odesłał ją w kierunku niea.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 4561 4562 4563 4564 4565 10277 10278 10279
Opowiadania - strona główna
– Wcześniej b...
W intruzie tliło si...
Sehir poczuł, jak j...
Pomiędzy niebem a z...
W tym samym czasie ...
Gwałtowność natarci...
Poczuł ból, jakby n...
Tarsom krzyknął ost...
ehir wrócił do grob...
Sehir wycofał się n...
Pomiędzy niebem a z...
Kiedy się ocknął, o...
– Każde z nas...
Sehir poczuł, jak j...
Sonda manewrowała w...
Myśli o następnym d...
Niecały tysiąc kilo...
Mersin dostrzegła T...
Już całkiem blisko,...
Wszystkie teksty
– Wcześniej b...
W intruzie tliło si...
Sehir poczuł, jak j...
Pomiędzy niebem a z...
W tym samym czasie ...
Gwałtowność natarci...
Poczuł ból, jakby n...
Tarsom krzyknął ost...
ehir wrócił do grob...
Sehir wycofał się n...
Pomiędzy niebem a z...
Kiedy się ocknął, o...
– Każde z nas...
Sehir poczuł, jak j...
Sonda manewrowała w...
Myśli o następnym d...
Niecały tysiąc kilo...
Mersin dostrzegła T...
Już całkiem blisko,...
Wszystkie teksty