A więc potrafił dokonać tego samodzielnie! Niszczył atakujące bestie tuzinami, nie nadwerężając jeszcze zbyt mocno rezerw energetycznych spoczywających w czakrach. Zbierał swoje żniwo zadziwiająco łatwo. Zaczął wierzyć w zwycięstwo.
Szybownicy znów skoczyli naprzód. Ten atak był potężniejszy niż poprzednie, ale Sehir widział coraz większe prześwity w chmarze ciał. Musiał wykorzystać tę szansę. Wysłał strumień energii witalnej w kierunku pozostałych bilokatorów naraz.
I nagle strzeliły błyskawice. Szybownicy zaatakowali pierwszego strażnika. Chłopak szybko wycofał się ze swoją świadomością na drugą, a potem na trzecią linię obrony. Oceniał ustawienie oddziału. Na razie z łatwością przeskakiwał pomiędzy bilokatorami. Miał dużo dróg manewrowych i nie groziło mu żadne niebezpieczeństwo.
Osadę otoczono niewysoką palisadą, ale to, co naprawdę jej zagrażało, wcale nie kroczyło po ziemi. Dlateg też, w mniemaniu mieszkańców, o wiele bardziej skuteczną formą obrony były wbite w szczyt pali pochodnie oraz zawieszone nieco niżej, zdobione kolorową glazurą i rozpalane tuż przed zmierzchem, oliwne kaganki.
Sehir szedł dalej. Spojrzał teraz na cztery pary pylonów, rozmieszczonych na planie kwadratu tak, aby wskazywały główne kierunki świata. Według Legendy życie w osadzie miało trwać do momentu skruszenia chociaż jednego z tych misternie reliefowanych kamieni. Obiektywnie rzecz biorąc spoistość co najmniej dwóch budziła już od dawna uzasadnione obawy, że ich czas szybko dobiegał końca. Gdyby zależało to od Sehira, kazałby natychmiast wzmocnić kamienne bryły, lecz w grę znów wchodziła wszechobecna moc tradycji i już sam pomysł takiego ratowania pylonów Rada Wioski potraktowałaby jako herezję. Starzy woleli bezczynnie czekać i żywić swoją próżność jeszcze jedną wzmianką w Legendzie, która mówiła o Wybawicielu.
Człowiek ten miał przeciwstawić się siłom natury i poprowadzić ludzi ku bezpiecznym terenom. ak dotąd żaden Wódz nie potrafił tego dokonać, a i Tarsom zrezygnował z wyzwania dobrych kilka lat temu, kiedy stracił pięciu najlepszych myśliwych, wysłanych na bezsensownie daleki zwiad. Ale wiara w to, że exodus jednak nastąpi, trwała. Więc Sehir i jego najbliżsi, jako sukcesorzy kolejnej tradycji, walczyli i umierali za bezpieczeństwo.
Przeskok świadomości odbywa się na dwa sposoby: pomiędzy najbliższymi bilokatorami,albo poprzez powrót do ciała na dachu i dopiero stamtąd, wzdłuż linii energii, do kolejnego bilokatora. Trwa to dłużej, ale jest pewniejsze, bo można ocenić potencjał energetyczny ciała astralnego. Przesiadka w ciało znajdujące się na skraju wyczerpania, które zostaje trafione bezpośrednim uderzeniem błyskawicy, kończy się tragicznie. Czasami jednak o powodzeniu akcji decydują ułamki sekund i dlatego trzeba podejmować ryzyko szybkości. Właśnie taką rzecz zrobiła wczorajszej nocy Cosena.
Atakujący, niczym ogromna chmura, zawiśli nad pierwszym bilokatorem, zawzięcie śląc w dół swoje błyskawice. Ten fakt zawsze intrygował Sehira. Dlaczego, samemu stroniąc od światła, Nocni Szybownicy wytwarzali je w takiej ilości? To było masowe samobójstwo, które jednak nie hamowało impetu ataku.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 45 46 47 48 49 10277 10278 10279
Szybownicy znów skoczyli naprzód. Ten atak był potężniejszy niż poprzednie, ale Sehir widział coraz większe prześwity w chmarze ciał. Musiał wykorzystać tę szansę. Wysłał strumień energii witalnej w kierunku pozostałych bilokatorów naraz.
I nagle strzeliły błyskawice. Szybownicy zaatakowali pierwszego strażnika. Chłopak szybko wycofał się ze swoją świadomością na drugą, a potem na trzecią linię obrony. Oceniał ustawienie oddziału. Na razie z łatwością przeskakiwał pomiędzy bilokatorami. Miał dużo dróg manewrowych i nie groziło mu żadne niebezpieczeństwo.
Osadę otoczono niewysoką palisadą, ale to, co naprawdę jej zagrażało, wcale nie kroczyło po ziemi. Dlateg też, w mniemaniu mieszkańców, o wiele bardziej skuteczną formą obrony były wbite w szczyt pali pochodnie oraz zawieszone nieco niżej, zdobione kolorową glazurą i rozpalane tuż przed zmierzchem, oliwne kaganki.
Sehir szedł dalej. Spojrzał teraz na cztery pary pylonów, rozmieszczonych na planie kwadratu tak, aby wskazywały główne kierunki świata. Według Legendy życie w osadzie miało trwać do momentu skruszenia chociaż jednego z tych misternie reliefowanych kamieni. Obiektywnie rzecz biorąc spoistość co najmniej dwóch budziła już od dawna uzasadnione obawy, że ich czas szybko dobiegał końca. Gdyby zależało to od Sehira, kazałby natychmiast wzmocnić kamienne bryły, lecz w grę znów wchodziła wszechobecna moc tradycji i już sam pomysł takiego ratowania pylonów Rada Wioski potraktowałaby jako herezję. Starzy woleli bezczynnie czekać i żywić swoją próżność jeszcze jedną wzmianką w Legendzie, która mówiła o Wybawicielu.
Człowiek ten miał przeciwstawić się siłom natury i poprowadzić ludzi ku bezpiecznym terenom. ak dotąd żaden Wódz nie potrafił tego dokonać, a i Tarsom zrezygnował z wyzwania dobrych kilka lat temu, kiedy stracił pięciu najlepszych myśliwych, wysłanych na bezsensownie daleki zwiad. Ale wiara w to, że exodus jednak nastąpi, trwała. Więc Sehir i jego najbliżsi, jako sukcesorzy kolejnej tradycji, walczyli i umierali za bezpieczeństwo.
Przeskok świadomości odbywa się na dwa sposoby: pomiędzy najbliższymi bilokatorami,albo poprzez powrót do ciała na dachu i dopiero stamtąd, wzdłuż linii energii, do kolejnego bilokatora. Trwa to dłużej, ale jest pewniejsze, bo można ocenić potencjał energetyczny ciała astralnego. Przesiadka w ciało znajdujące się na skraju wyczerpania, które zostaje trafione bezpośrednim uderzeniem błyskawicy, kończy się tragicznie. Czasami jednak o powodzeniu akcji decydują ułamki sekund i dlatego trzeba podejmować ryzyko szybkości. Właśnie taką rzecz zrobiła wczorajszej nocy Cosena.
Atakujący, niczym ogromna chmura, zawiśli nad pierwszym bilokatorem, zawzięcie śląc w dół swoje błyskawice. Ten fakt zawsze intrygował Sehira. Dlaczego, samemu stroniąc od światła, Nocni Szybownicy wytwarzali je w takiej ilości? To było masowe samobójstwo, które jednak nie hamowało impetu ataku.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 45 46 47 48 49 10277 10278 10279
Opowiadania - strona główna
– Wiesz, co m...
Nie wiedział jakieg...
Nie wiedział jakieg...
– Dziś na cme...
Tuż przed świtem Se...
Nie wiedział jakieg...
Ze swojego stanowis...
Bestie uderzyły pon...
Sehir jeszcze nigdy...
– Seh! –...
Nie, nie dopuszczać...
Szybownicy pojawial...
– Czemu n a p...
Sehir, poprzez nies...
Lecz i ta część poj...
Sehir jeszcze nigdy...
Szybownicy znów sko...
– Kiedy?
...
Chłopak odłączył si...
Wszystkie teksty
– Wiesz, co m...
Nie wiedział jakieg...
Nie wiedział jakieg...
– Dziś na cme...
Tuż przed świtem Se...
Nie wiedział jakieg...
Ze swojego stanowis...
Bestie uderzyły pon...
Sehir jeszcze nigdy...
– Seh! –...
Nie, nie dopuszczać...
Szybownicy pojawial...
– Czemu n a p...
Sehir, poprzez nies...
Lecz i ta część poj...
Sehir jeszcze nigdy...
Szybownicy znów sko...
– Kiedy?
...
Chłopak odłączył si...
Wszystkie teksty