Pierwszy strażnik nie zdążył upolować zbyt wielu ofiar, a Szybownicy zbiorą żniwo śmierci, jak za dawnych lat. Potęga nocnych bestii nałoży nowe jarzmo strachu nad osadą. Wyobrażenie takiej wersji przyszłości rozlało się w głowie chłopaka z mściwą satysfakcją. Tak, to był czas żniw. Dla wszystkich stron.
ehir wrócił do grobu, ale mimo usilnych prób nie mógł skoncentrować się na modlitwie. Na dodatek poczuł gwałtowną falę osłabienia, jednocześnie jego percepcja na bodźce znacząco wzrosła. Wyczuwał najdelikatniejsze zmiany ruchu powietrza poza domem. Delikatne, spokojne falowanie.
Chmury rozbiegły się i deszcz przestał padać. Dwięczny łomot kropel uderzających o dach zamilkł, jak ucięty nożem. Zrobiło się nieprzyjemnie cicho.
Tym lepiej Sehir poczuł delikatne mrowienie w całym ciele. Przez dach, który nie był już przeszkodą dla jego zmysłów, zobaczył niebo pełne gwiazd. Tysiące brylantów rozsypanych na czarnej drodze. Ich blask miał jednakże dziś w sobie coś niepokojącego.
Ze swojego stanowiska Sehir widział coraz większe prześwity w chmarze ciał. Musiał wykorzystać tę szansę. Wysłał strumień energii witalnej w kierunku pozostałych bilokatorów - dawkę tak dużą, że na chwilę serce chłopaka wstrzymało pracę. Gra była jednak warta poświęcenia. Obrońcy wyrządzali bestiom naprawdę wielkie szkody, choć trzecia formacja obronna także poszła w niebyt.
Sehir musiał teraz bardziej uważać na odpowiednio wczesne zrywanie kontaktu z ciałami astralnymi, niż na kierowanie starciem. Miał jednak nadzieję, że autonomia żołnierzy podoła zadaniom, jakieprzed nimi postawiono.
Czwarty rząd zatrzymał Szybowników na dłużej. Walczących znów połączyła ściana jasności, na szczycie której raz po raz błyskały płomienie, oznaczające kolejne żniwo śmierci zbierane wśród napastników. A potem wszystko nagle ucichło i znikło, jakby zatrzymał się czas. Noc znów była nocą.
I coś pojawiło się między Szybownikami, przypadkowo nie zbezcześcił znaku danego luziom przez Wybawiciela? Przecież w żadnym swoim wersie Legenda nie mówiła o tym, że ktoś taki narodzi się w osiedlu. Czymkolwiek jednak był ten roztrzaskany przedmiot, Sehir wiedział, że przyczyną tego błyskawicznego transu był gheh. W podwyższonej temperaturze organizm ludzki lepiej przyswajał roślinny aromat. Ciepło bijące od kominka stało się kataliatorem reakcji. Przed szczególnie ciężkimi potyczkami, czy też w okresach fizycznej depresji, członkowie Rodziny poddawali się podobnej procedurze. Efektem jej było zwiększenie percepcji, szybsze i znacznie dokładniejsze przewidywanie posunięć przeciwnika. Lecz uzyskanie z tego procesu zadowalających rezultatów wymagało żmudnego treningu i nigdy nie osiągało się ich już przy pierwszej próbie.
Jakie wielkie zdolności kryła więc w sobie Mersin?
Sehir popatrzył w zamyśleniu na dziewczynę. Nadzwyczaj mocno kusiła go chęć przeprowadzenia inicjacji, bo gdyby ta się udała, zyskałby znaczącego pomocnika. I nie byłoby żadnych przeszkód, aby Mersin weszła do Rodziny. A tego pragnął chyba najbardziej. Uśmiechnął się do siebie z niedowierzaniem. Wystarczyło tylko kilka minut i już nieco inaczej widział pewne sprawy. Z drugiej jednak strony obawiał się, aby próba wtajemniczenia nie zakończyła się podobnie jak tamta, sprzed lat.
Mersin nie zauważała milczenia Sehira. Pochłonęła ją całkowicie niezwykłość zajścia. Patryła w ogień, jakby tam szukała kontynuacji utraconej nagle wizji. Ale po chwili zwróciła się ku chłopakowi.


Pozostałe opowiadania:
1 2 3 47 48 49 50 51 10277 10278 10279