– Poczułam przyszłość - rzekła. - Wiem, że stanie się coś ważnego. A ty zapoczątkujesz ten ciąg zdarzeń. – Oczy jej zabłysły. Zachłanne spojrzenie niemal pożerało Sehira. – To będzie niebezpieczne, ale jednocześnie fascynujące. Weź mnie tam ze sobą, Seh – powiedziała Mersin i jej obraz w myślach Sehira natychmiast się rozpadł. – Nie spodziewałam się, że tak mieszkacie. Ale na swój sposób jest tu coś fascynującego. Ten mrok i dziwny zapach. Przejmująca tajemniczość. Już możesz się odwrócić.
Sehir wykonał w tył zwrot. Podniósł okrycie dziewczyny i zaraz odszedł w kierunku kominka. Przemoczona sukienka wyrzucała z siebie zapach Mersin, plącząc myśli chłopaka w najbardziej prymitywny sposób, ale nie miało to żadnego znaczenia. Sehir był zadowolony z tego, że znalazł odpowiednie antidotum na obowiązek walki, który cały czas czuwał gdzieś w podświadomości.
– Oczywiście – odezwał się, zamykając drzwi. – Ale nie chcę, abyś przeze mnie miała nieprzyjemności. Tarsom dostałby furii, gdyby wiedział, że ten metalowy intruz przybył właśnie stamtąd. Że stworzono go pośród gorejących nocą gwiazd. Że dla osiedla rozpoczął się nowy etap jego historii, a ludzie stanęli na początku długiej drogi, której kres był wielką niewiadomą. I nagle pojawił się w nim strach. Strach przed stratą Mersin. Strach znacznie głębszy niż wszystkie inne, których doświadczył w ostatnim czasie. Jeżeli nikt nie stanie dziś do walki, a los okaże się na tyle złośliwy, że zabierze dziewczynę…
Już o wiele prościej było bronić wioski, gdy chodziło jedynie o własne życie, gdy nie dzieliło się obaw na zbyt wiele części.
A może wyjściem z sytuacji jest ucieczka? Tylko on i dziewczyna. I wszystkie marzenia, które zabiorą ze sobą. Wyruszą natychmiast, docierając przed nocą do miejsca, poza zasięgiem Szybowników. Gdzieś musi przecież istnieć ten legendarny, spokojny ld. A przy sprzyjających okolicznościach będą potrafili go odnaleźć. Ale obiektywna analiza rzeczywistego stanu tego świata przeczyła takim założeniom. Sehir wielokrotnie wcześniej, tak dla zabawy, badał odległe tereny z pomocą bilokatorów, lecz żaden z jego posłańców nie znalazł bardziej bezpiecznego schronienia niż dolina, w której zbudowano osiedle. Wspomnienie penetracji obszarów, gdzie dominowały dziwne formy roślinne, stada drapieżników i huragany, niszczące wszystko na swej drodze, przemawiało argumentami nie do podważenia. Już lepiej było znosić okresowe zagrożenie ze strony Szybowników. Zdawało się, że go zgniotą, ale ten zneutralizował atak, odwrócił kierunek działania energii i odesłał ją w kierunku niea.
Sehir poczuł, jak jego ciało drażnią delikatne ukłucia wchłanianej i emitowanej przez strażnika mocy. Sprzężenie z bilokatorem przenosiło bodźce w dwie strony. Chłopak, w krótkim, sekundowym połączeniu, oddał mu część swojej energii.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 48 49 50 51 52 10277 10278 10279
Sehir wykonał w tył zwrot. Podniósł okrycie dziewczyny i zaraz odszedł w kierunku kominka. Przemoczona sukienka wyrzucała z siebie zapach Mersin, plącząc myśli chłopaka w najbardziej prymitywny sposób, ale nie miało to żadnego znaczenia. Sehir był zadowolony z tego, że znalazł odpowiednie antidotum na obowiązek walki, który cały czas czuwał gdzieś w podświadomości.
– Oczywiście – odezwał się, zamykając drzwi. – Ale nie chcę, abyś przeze mnie miała nieprzyjemności. Tarsom dostałby furii, gdyby wiedział, że ten metalowy intruz przybył właśnie stamtąd. Że stworzono go pośród gorejących nocą gwiazd. Że dla osiedla rozpoczął się nowy etap jego historii, a ludzie stanęli na początku długiej drogi, której kres był wielką niewiadomą. I nagle pojawił się w nim strach. Strach przed stratą Mersin. Strach znacznie głębszy niż wszystkie inne, których doświadczył w ostatnim czasie. Jeżeli nikt nie stanie dziś do walki, a los okaże się na tyle złośliwy, że zabierze dziewczynę…
Już o wiele prościej było bronić wioski, gdy chodziło jedynie o własne życie, gdy nie dzieliło się obaw na zbyt wiele części.
A może wyjściem z sytuacji jest ucieczka? Tylko on i dziewczyna. I wszystkie marzenia, które zabiorą ze sobą. Wyruszą natychmiast, docierając przed nocą do miejsca, poza zasięgiem Szybowników. Gdzieś musi przecież istnieć ten legendarny, spokojny ld. A przy sprzyjających okolicznościach będą potrafili go odnaleźć. Ale obiektywna analiza rzeczywistego stanu tego świata przeczyła takim założeniom. Sehir wielokrotnie wcześniej, tak dla zabawy, badał odległe tereny z pomocą bilokatorów, lecz żaden z jego posłańców nie znalazł bardziej bezpiecznego schronienia niż dolina, w której zbudowano osiedle. Wspomnienie penetracji obszarów, gdzie dominowały dziwne formy roślinne, stada drapieżników i huragany, niszczące wszystko na swej drodze, przemawiało argumentami nie do podważenia. Już lepiej było znosić okresowe zagrożenie ze strony Szybowników. Zdawało się, że go zgniotą, ale ten zneutralizował atak, odwrócił kierunek działania energii i odesłał ją w kierunku niea.
Sehir poczuł, jak jego ciało drażnią delikatne ukłucia wchłanianej i emitowanej przez strażnika mocy. Sprzężenie z bilokatorem przenosiło bodźce w dwie strony. Chłopak, w krótkim, sekundowym połączeniu, oddał mu część swojej energii.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 48 49 50 51 52 10277 10278 10279
Opowiadania - strona główna
Sonda manewrowała w...
Już wiedział, że dz...
Przeczucie nie myli...
Sehir znów milczał....
Pierwszy strażnik n...
Tym lepiej Sehir po...
Sehir wycofał się n...
Chłopak odłączył si...
A więc potrafił dok...
W tym samym czasie ...
Pierwszy strażnik n...
A więc potrafił dok...
Sehir wzruszył oboj...
Chłopak odłączył si...
Przeczucie nie myli...
Sehir, poprzez nies...
A więc potrafił dok...
Chłopak odłączył si...
Chmury rozbiegły si...
Wszystkie teksty
Sonda manewrowała w...
Już wiedział, że dz...
Przeczucie nie myli...
Sehir znów milczał....
Pierwszy strażnik n...
Tym lepiej Sehir po...
Sehir wycofał się n...
Chłopak odłączył si...
A więc potrafił dok...
W tym samym czasie ...
Pierwszy strażnik n...
A więc potrafił dok...
Sehir wzruszył oboj...
Chłopak odłączył si...
Przeczucie nie myli...
Sehir, poprzez nies...
A więc potrafił dok...
Chłopak odłączył si...
Chmury rozbiegły si...
Wszystkie teksty