I coś pojawiło się między Szybownikami, przypadkowo nie zbezcześcił znaku danego luziom przez Wybawiciela? Przecież w żadnym swoim wersie Legenda nie mówiła o tym, że ktoś taki narodzi się w osiedlu. Czymkolwiek jednak chcesz zrobić, bądź ostrożny. – Pocałowała go w usta, zabrała swoją sukienkę znad kominka i pospiesznie opuściła chatę. Sehir poczuł lekkie zawroty głowy i nadciągającą falę osłabienia, jednocześnie odegrać się na Tarsomie tak, aby ten poczuł dotkliwość swojej porażki. To były obecne marzenia Sehira.
Już wiedział, że dziś musi stawić czoła Szybownikom. Po części dla siebie, po części dla niej.
Myśli o następnym dniu i jego przykrych konsekwencjach wiązanych z pracą fizyczną odeszły w kąt. Radykalizm niedawno przyjętych zasad trzasnął jak suchy patyk. Sehir nie martwił się tym zbytnio.
Pogładził plecy dziewczyny i trochę dłużej zatrzymał się na jej pulchnych pośladkach, a kiedy w odzewie tych czułości Mersin zaczęła go delikatnie muskać koniuszkiem języka, powiedział nadspodziewanie stanowczo:
– Jeżeli chcesz, aby przyszłość należała do nas, nie pytaj dlaczego, tylko idź teraz do domu. – Schylił się i naciągnął na Mersin sukienkę. Dziewczyna nie zaprotestowała, a jej spojrzenie nie nosiło cech nawet najmniejszego zaskoczenia.
- Będę czekała - powiedziała czule.
– Jutro ci wszystko wyjaśnię – rzekł cicho i choć resztę powinien zachować dla siebie, dodał. – Być może nie trzeba już będzie zapalać na noc pochodni.
– Więc nie myliłam się – szepnęła dziewczyna. – Cokolwiek jednak był ten roztrzaskany przedmiot, Sehir wiedział, że coś wkrótce m u s i się wydarzyć.
Przeczucie nie myliło chłopaka. Kilka godzin wcześniej, w stronę warującego na peryferiach systemu gwiezdnego olbrzymiego krążownika, jednej z niewielu jednostek ocalałych z Tysiącletniej Wojny Galaktycznej, pomknął meldunek od pilota-zwiadowcy:
– Strata sondy w strefie równikowej megakontynentu. Ponawiam sekwencyjną eksplorację terenu. Do czasu zakończenia misji, należy pozostać poza Układem. Koniec przekazu.


Pozostałe opowiadania:
1 2 3 50 51 52 53 54 10277 10278 10279