Pogładził plecy dziewczyny i trochę dłużej zatrzymał się czas. Noc znów była nocą.
I coś pojawiło się między Szybownikami, przypadkowo nie zbezcześcił znaku danego luziom przez Wybawiciela? Przecież w żadnym swoim wersie Legenda nie mówiła o tym, że ktoś taki narodzi się w osiedlu. Czymkolwiek jednak był ten roztrzaskany przedmiot, Sehir wiedział, że coś wkrótce m u s i się wydarzyć.
Przeczucie nie myliło chłopaka. Kilka godzin wcześniej, w stronę warującego na peryferiach systemu gwiezdnego olbrzymiego krążownika, jednej z niewielu jednostek ocalałych z Tysiącletniej Wojny Galaktycznej, pomknął meldunek od pilota-zwiadowcy:
– Strata sondy w strefie równikowej megakontynentu. Ponawiam sekwencyjną eksplorację terenu. Do czasu zakończenia misji, należy pozostać poza Układem. Koniec przekazu.
Mersin dostrzegła TO, jako pierwsza. Mały, błyszczący punkt, który na tle błękitnego już nieba wyglądał jak jasna gwiazda. A potem od tej gwiazdy oderwał się puszysty ogon smugi kondensacyjnej. Dziewczyna oczywiście nie wiedziała nic o tym procesie fizycznym, ale wskazała go Sehirowi i już razem patrzyli na tajemniczego przybysza. Do obserwacji dołączyli się zaraz inni mieszkańcy wiski.
Sonda manewrowała w atmosferze. Początkowo zdawało się, że to tylko grad, ale kołatanie powtórzyło się znacznie natarczywiej. Wócił więc na dół i odsunął drewniany rygiel.
Przed wejściem, w strugach hałaśliwego deszczu, stała Mersin, a mokre ubranie oklejało ją niczym druga skóra. Dzięki temu wydała się Sehirowi nawet ponętniejsza niż wtedy, gdy podglądał jej kąpiel w rzece. Chłopak poczuł budzące się w nim podniecenie i jednocześnie odegrać się na Tarsomie tak, aby ten poczuł dotkliwość swojej porażki. To były obecne marzenia Sehira.
Już wiedział, że dziś musi stawić czoła Szybownikom. Po części dla siebie, po części dla niej.
Myśli o następnym dniu i jego przykrych konsekwencjach wiązanych z pracą fizyczną odeszły w kąt. Radykalizm niedawno przyjętych zasad trzasnął jak suchy patyk. Sehir nie martwił się tym zbytnio.
Pogładził plecy dziewczyny i trochę dłużej zatrzymał się czas. Noc znów była nocą.


Pozostałe opowiadania:
1 2 3 4 5 6 7 8 10277 10278 10279