– Dziś na cmentarzu zrozumiałam pewną ważną dla mnie rzecz – odezwała się szeptem, jakby zdradzała mu wielką tajemnicę – Nie możesz być złym człowiekiem, Seh. Mój ojciec się myli. Przyszłam, aby się o tym przekonać.
– Skąd ta nagła ciekawość i odwaga? – rzekł z wyrzutem. – Po tylu latach?
– Wcześniej bałam się ciebie. Całej twojej rodziny. Wszystko przez te opowiadania ojca. Podobno żyjecie tylko dzięki czarom, ale ja wiem, że choć otacza cię jakaś dziwna aura, nie jest ona zła. Trzeba ją tylko zrozumieć. Mam rację?
Sehir wzruszył obojętnie ramionami, aby pojęła, że nie ma zamiaru potwierdzać, ani zaprzeczać.
– I już się mnie nie boisz? – spytał po chwili. - Nie boisz się, że cię zaczaruję?
– Ani trochę – odpowiedziała zbyt pewnie i szybko, aby było to prawdą. Zrobiła jednak krok naprzód i przykucnęła blisko ognia. W zamyśleniu patrzyła na skaczące płomienie, jakby na coś czekała. Sehir nie wiedział, co ma zrobić. Upływały pełne napięcia, nieskończenie długie chwile. Tylko gheh żwawo wirował nad paleniskiem.
Oblicze Mersin wykrzywiło się nagle w wyrazie niedowierzania, a potem strachu. Dziewczyna wyciągnęła przed sebie obie dłonie, niemal wkładając je w ogień. Zaczęła głęboko oddychać. Po czym, pchnięta niewidzialną siłą, upadła do tyłu. Było to zdarzenie tak niespodziewane, że Sehirowi ciarki przemaszerowały po grzbiecie.
W jednej chwili znalazł się przy Mersin. Nie zwrócił nawet uwagi na to, że sukienka podwinęła się zdecydowanie zbyt wysoko, ukazując fascynujący kształt jej nóg.
Przez moment dziewczyna wyglądała na kompletnie oszołomioną, dopiero kiedy poczuła dotyk dłoni Sehira, przestała drżeć. Delikatnie głaszcząc po odkrytych ramionach, odprowadził ją wzrokiem. Mersin była jedyną osobą spoza Rodziny, którą potrafił obdarować cieplejszym uczuciem. Wiedział jednak, że dla tej dziewczyny znaczył niewiele.


Pozostałe opowiadania:
1 2 3 60 61 62 63 64 10277 10278 10279