– I już się mnie nie boisz? – spytał po chwili. - Nie boisz się, że cię zaczaruję?
– Ani trochę – odpowiedziała zbyt pewnie i szybko, aby było to prawdą. Zrobiła jednak krok naprzód i przykucnęła blisko ognia. W zamyśleniu patrzyła na skaczące płomienie, jakby na coś czekała. Sehir nie wiedział, co ma zrobić. Upływały pełne napięcia, nieskończenie długie chwile. Tylko gheh żwawo wirował nad paleniskiem.
Oblicze Mersin wykrzywiło się nagle w wyrazie niedowierzania, a potem strachu. Dziewczyna wyciągnęła przed sebie obie dłonie, niemal wkładając je w ogień. Zaczęła głęboko oddychać. Po czym, pchnięta niewidzialną siłą, upadła do tyłu. Było to zdarzenie tak niespodziewane, że Sehirowi ciarki przemaszerowały po grzbiecie.
W jednej chwili pokonała ponad połowę odległości pomiędzy grupą a miejscem, w którym została zauważona. Sehir poczuł na karku dreszcz strachu. Nawet Szybownicy nie potrafili tak błyskawicznie nurkować.
Tarsom krzyknął ostrzegawczo i ludzie zaczęli uciekać. Ale ten krzyk spowodował, że Sehir przestał się bać. Mocniej ścisnął dłoń Mersin, dając jej znak, że powinni zostać na miejscu. To oni przecież byli tu gospodarzami. I przybysze musieli respektować i c h prawa.
W tym samym czasie detektory kolejnej sondy, patrolującej część kontynentu poza linią terminatora, natrafiły na wrak statku archaicznej konstrukcji. Natychmiast aktywowały się transpondery i sygnał ostrzeżenia został skierowany do jednostki zwiadowczej.


Pozostałe opowiadania:
1 2 3 6344 6345 6346 6347 6348 10277 10278 10279