Sehir, poprzez niespokojnie pulsujące linie łączności z resztą swojego oddziału, doznał wstrząsu, który go oszołomił. Odprowadzona bez żadnej kontroli energia spowodowała, że znów otarł się o śmierć. Nastąpiła blokada zmysłów i utrata świadomości. Chłopak nie widział więc ognistej paraboli i nie słyszał potężnego huku, gdy z wysokości kilkudziesięciu metrów intruz spadł na ziemię. Zastęp Szybowników, szczęśliwie ocalały z tego pandemonium, rozpierzchł się we wszystkie strony. Osiedle przestało być celem ataku.
I zaległa dookoła najcichsza i najczarniejsza z nocy.
Tuż przed świtem Sehir wczołgał się do chaty. Regeneracja sił witalnych chłopaka postępowała jednak nadzwyczaj mozolnie. Powietrze nasycone aromatem ghehu miało zbyt małą skuteczność działania i czakry w zwolnionym tempie wypełniały się energią. Aby przyspieszyć ten proces ciało Sehira zapadło w letarg. iedługo później zostało z niego wyrwane.
Nie wiedział jakiego sposobu użyła Mersin, aby przywrócić mu zdolność postrzegania, ale szybko zrozumiał, że delikatność nie była jedynym atrybutem dziewczyny. Pod jej dotykiem poczuł eksplozję kolorów na ekranie powiek, a na podobieństwo echa w głębokiej studni, usłyszał słowa, które utonęły w szumie promieni wschodzącego słońca. Synestezja była jednym z objawów zbyt małego poziomu ghehu w organizmie.
Z pomocą Mersin przygotował wysokoenergetyczną miksturę i dopiero po jej spożyciu mógł stanąć na nogi. Niepewnym krokiem, podtrzymywany przez dziewczynę, poszedł na miejsce pogorzeliska po bitwie. Zgromadzony tam tłum - ciekawość przygnała chyba wszystkich z osiedla - debatował głośno i zawzięcie. Przeważała opcja zniszczenia czegoś, co skrywało się jeszcze życie!
Ludzie cofnęli się z trwogą. Tylko Mersin stanęła odważnie tuż za Sehirem. Przyjął jej bliskość z zadowoleniem. A kiedy zachwiał się z braku sił, ona znów podała mu swoje ramię. Przez dłuższą chwilę stali tak, czerpiąc odwagę z wzajemnej bliskości, po czym chłopak spojrzał nagle w jaśniejące niebo. W jakiś niewytłumaczalny sposób wiedział, że ten metalowy intruz przybył właśnie stamtąd. Że stworzono go pośród gorejących nocą gwiazd. Że dla osiedla rozpoczął się nowy etap jego historii, a ludzie stanęli na początku długiej drogi, której kres był wielką niewiadomą. I nagle pojawił się w nim strach. Strach przed stratą Mersin. Strach znacznie głębszy niż wszystkie inne, których doświadczył w ostatnim czasie. Jeżeli nikt nie stanie dziś do walki, a los okaże się na tyle złośliwy, że zabierze dziewczynę…
Już o wiele prościej było bronić wioski, gdy chodziło jedynie o własne życie, gdy nie dzieliło się obaw na zbyt wiele części.
A może wyjściem z sytuacji jest ucieczka? Tylko on i dziewczyna. I wszystkie marzenia, które zabiorą ze sobą. Wyruszą natychmiast, docierając przed nocą do miejsca, poza zasięgiem Szybowników. Gdzieś musi przecież istnieć ten legendarny, spokojny ld. A przy sprzyjających okolicznościach będą potrafili go odnaleźć. Ale obiektywna analiza rzeczywistego stanu tego świata przeczyła takim założeniom. Sehir wielokrotnie wcześniej, tak dla zabawy, badał odległe tereny z pomocą bilokatorów, lecz żaden z jego posłańców nie znalazł bardziej bezpiecznego schronienia niż dolina, w której zbudowano osiedle. Wspomnienie penetracji obszarów, gdzie dominowały dziwne formy roślinne, stada drapieżników i huragany, niszczące wszystko na swej drodze, przemawiało argumentami nie do podważenia. Już lepiej było znosić okresowe zagrożenie ze strony Szybowników. Zdawało się, że przeleci wysoko ponad głowami ludzi, ale nagle zaczęła obniżać pułap, a szybkość zmian jej trajektorii była oszałamiająca. Zdawało się, że go zgniotą, ale ten zneutralizował atak, odwrócił kierunek działania energii i odesłał ją w kierunku niea.
Sehir poczuł, jak jego ciało drażnią delikatne ukłucia wchłanianej i emitowanej przez strażnika mocy. Sprzężenie z bilokatorem przenosiło bodźce w dwie strony. Chłopak, w krótkim, sekundowym połączeniu, oddał mu część swojej energii.
Bestie uderzyły ponownie.


Pozostałe opowiadania:
1 2 3 64 65 66 67 68 10277 10278 10279