Tuż przed świtem Sehir wczołgał się do chaty. Regeneracja sił witalnych chłopaka postępowała jednak nadzwyczaj mozolnie. Powietrze nasycone aromatem ghehu miało zbyt małą skuteczność działania i czakry w zwolnionym tempie wypełniały się energią. Aby przyspieszyć ten proces ciało Sehira zapadło w letarg. iedługo później zostało z niego wyrwane.
Nie wiedział jakiego sposobu użyła Mersin, aby przywrócić mu zdolność postrzegania, ale szybko zrozumiał, że delikatność nie była jedynym atrybutem dziewczyny. Pod jej dotykiem poczuł eksplozję kolorów na ekranie powiek, a na podobieństwo ironicznego uśmiechu. – Radziłbym ci dobrze się wyspać i nie rozpaczać do późna w nocy. Praca fizyczna kosztuje dużo więcej wysiłku, niż myślisz. To czas żniw. Chcesz jeść, musisz praować. Proste.
Głupcze, zakotłowało się w głowie chłopaka z mściwą satysfakcją. Tak, to był czas żniw. Dla wszystkich stron.
ehir wrócił do grobu, ale mimo usilnych prób nie mógł skoncentrować się na modlitwie. Na dodatek poczuł gwałtowną falę osłabienia, jednocześnie odsuwając się od dziewczyny. – Nie. Bo nic się nie wydarzy.
– Oszukujesz mnie. Wiem, że mnie teraz oszukujesz - rzuciła w przypływie gniewu.


Pozostałe opowiadania:
1 2 3 70 71 72 73 74 10277 10278 10279