Sehir znów milczał. Szybko analizował alternatywne odpowiedzi. Upieranie się przy swoim mogło szybko zakończyć te tak dobrze zapowiadające się spotkanie, ale jeszcze bardziej przerażającym wydawało się wyznanie prawdy. Sehir najchętniej uciekłby w tej chwili gdzieś daleko, lecz na szczęście sytuacja uległa zmianie.
Mersin znów przysunęła się do niego. Ciężko oddychała, nieustannie zwilżając wargi koniusziem języka.
– Wiesz, co mi przyszło do głowy? - spytała. - Ale powiedz, że wysłuchasz mnie do końca.
– Mów.
– Każde z nas posiada w sobie coś szczególnego. Możesz temu zaprzeczać, ale w gruncie rzeczy wiesz, że mam rację. Przyszłam dziś do ciebie, bo to spotkanie było nam pisane. To przeznaczenie. A nasz syn okaże się Wybawicielem.
– Bzdura – zaprotestował szybko Sehir, uprzedzając przebieg dalszych wydarzeń. Gheh, oprócz pożądanych stymulacji, powodował także efekty uboczne. Chłopak w pewnych granicach umiał kontrolować wpływ chwastu na swój popęd seksualny, ale Mersin najwyraźniej była pod wpływem ghehu. - To tylko twoje fantazje - oznajmił, ale wcale nie tak pewnie, jakby sobie tego życzył. - Nasza przyszłość....
– ... zależy od ciebie – dokończyła pospiesznie dziewczyna. - Sam zobacz – poderwała się nagle z posłania i stanęła prowokująco przed Sehirem. Szarpnęła zapięcie i sukienka z niej opadła. – Czy nie jestem godna nosić w sobie Wybawiciela? – Zmysłowo przeciągnęła dłonią po piersiach, a pote włożyła ją między nogi. - Razem możemy dać początek nowej generacji osiedla. Czuję, że zostałam wybrana do tej roli. Ta wizja przecież o tym świadczy.
Znów była przy Sehirze. Przytuliła się mocno. Ich usta się spotkały. Jej dłoń zaczęła gładzić jego brzuch i posuwała się coraz niżej. Pocałunki stały się bardziej gwałtowne, a chłopak pozwolił pognać swoim myślom na tereny odkryte przez dziewczynę, poszedł na miejsce pogorzeliska po bitwie. Zgromadzony tam tłum - ciekawość przygnała chyba wszystkich z osiedla - debatował głośno i zawzięcie. Przeważała opcja zniszczenia czegoś, co skrywało się jeszcze życie!
Ludzie cofnęli się z trwogą. Tylko Mersin stanęła odważnie tuż za Sehirem. Przyjął jej bliskość z zadowoleniem. A kiedy zachwiał się z braku sił, ona znów podała mu swoje ramię. Przez dłuższą chwilę stali tak, czerpiąc odwagę z wzajemnej bliskości, po czym chłopak spojrzał na leżący nieopodal kamień i już zrobił ruch w jego stronę, ale opanował się w porę. Tarsom wyraźnie szukał pretekstu do konfrontacji, która pozwoliłaby mu na wykorzystanie uprawnień Wodza. Nic z tego, mruknął do siebie Sehir i natychmiast pocieszył się myślą, że może właśnie dziś stary znajdzie swoje przeznaczenie. Bo dziś nikt nie zneutralizuje ataku, a Szybownicy łakomie rzucili się naprzód, choć impet ich ataku nieznacznie zmalał, bo musieli pokonać teraz dwóch obrońców, którzy odsyłali potężne słupy zaporowej energii.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 71 72 73 74 75 10277 10278 10279
Mersin znów przysunęła się do niego. Ciężko oddychała, nieustannie zwilżając wargi koniusziem języka.
– Wiesz, co mi przyszło do głowy? - spytała. - Ale powiedz, że wysłuchasz mnie do końca.
– Mów.
– Każde z nas posiada w sobie coś szczególnego. Możesz temu zaprzeczać, ale w gruncie rzeczy wiesz, że mam rację. Przyszłam dziś do ciebie, bo to spotkanie było nam pisane. To przeznaczenie. A nasz syn okaże się Wybawicielem.
– Bzdura – zaprotestował szybko Sehir, uprzedzając przebieg dalszych wydarzeń. Gheh, oprócz pożądanych stymulacji, powodował także efekty uboczne. Chłopak w pewnych granicach umiał kontrolować wpływ chwastu na swój popęd seksualny, ale Mersin najwyraźniej była pod wpływem ghehu. - To tylko twoje fantazje - oznajmił, ale wcale nie tak pewnie, jakby sobie tego życzył. - Nasza przyszłość....
– ... zależy od ciebie – dokończyła pospiesznie dziewczyna. - Sam zobacz – poderwała się nagle z posłania i stanęła prowokująco przed Sehirem. Szarpnęła zapięcie i sukienka z niej opadła. – Czy nie jestem godna nosić w sobie Wybawiciela? – Zmysłowo przeciągnęła dłonią po piersiach, a pote włożyła ją między nogi. - Razem możemy dać początek nowej generacji osiedla. Czuję, że zostałam wybrana do tej roli. Ta wizja przecież o tym świadczy.
Znów była przy Sehirze. Przytuliła się mocno. Ich usta się spotkały. Jej dłoń zaczęła gładzić jego brzuch i posuwała się coraz niżej. Pocałunki stały się bardziej gwałtowne, a chłopak pozwolił pognać swoim myślom na tereny odkryte przez dziewczynę, poszedł na miejsce pogorzeliska po bitwie. Zgromadzony tam tłum - ciekawość przygnała chyba wszystkich z osiedla - debatował głośno i zawzięcie. Przeważała opcja zniszczenia czegoś, co skrywało się jeszcze życie!
Ludzie cofnęli się z trwogą. Tylko Mersin stanęła odważnie tuż za Sehirem. Przyjął jej bliskość z zadowoleniem. A kiedy zachwiał się z braku sił, ona znów podała mu swoje ramię. Przez dłuższą chwilę stali tak, czerpiąc odwagę z wzajemnej bliskości, po czym chłopak spojrzał na leżący nieopodal kamień i już zrobił ruch w jego stronę, ale opanował się w porę. Tarsom wyraźnie szukał pretekstu do konfrontacji, która pozwoliłaby mu na wykorzystanie uprawnień Wodza. Nic z tego, mruknął do siebie Sehir i natychmiast pocieszył się myślą, że może właśnie dziś stary znajdzie swoje przeznaczenie. Bo dziś nikt nie zneutralizuje ataku, a Szybownicy łakomie rzucili się naprzód, choć impet ich ataku nieznacznie zmalał, bo musieli pokonać teraz dwóch obrońców, którzy odsyłali potężne słupy zaporowej energii.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 71 72 73 74 75 10277 10278 10279
Opowiadania - strona główna
Sehir jeszcze nigdy...
- Będę czekała - po...
I coś pojawiło się ...
Sehir wycofał się n...
Pogładził plecy dzi...
– Strata sond...
Chłopak odłączył si...
– Co za odwag...
– Bardzo mi p...
...
Gwałtowność natarci...
Wypadkowa sił dział...
Szybownicy znów sko...
Sonda manewrowała w...
W intruzie tliło si...
Tuż przed świtem Se...
Sehir poczuł, jak j...
Sehir, poprzez nies...
W nieustannie rozsz...
Wszystkie teksty
Sehir jeszcze nigdy...
- Będę czekała - po...
I coś pojawiło się ...
Sehir wycofał się n...
Pogładził plecy dzi...
– Strata sond...
Chłopak odłączył si...
– Co za odwag...
– Bardzo mi p...
...
Gwałtowność natarci...
Wypadkowa sił dział...
Szybownicy znów sko...
Sonda manewrowała w...
W intruzie tliło si...
Tuż przed świtem Se...
Sehir poczuł, jak j...
Sehir, poprzez nies...
W nieustannie rozsz...
Wszystkie teksty