Chyba, że… przecież nie było już nikogo, kto mógłby zabronić bilokatorowi wizyty u Tarsoma. Rozważając na poważnie taką możliwość, Sehir natychmiast zadał sobie pytanie, czy umiałby tak po prostu bezwzględnie zabić?
– Seh! – usłyszał natarczywy głos Mersin. – To tak mnie pragniesz?
Dopiero teraz dostrzegł swoją bierność. Rozdarty walką pomiędzy szaleństwem a rozsądkiem, przez długą chwilę przyglądał się dziewczynie. Była taka prześliczna i mógł z nią zrobić wszystko. Nie chciał tego stracić. W grę weszła odrobina egoizmu. Mieć Mersin wyłącznie dla siebie, tulić ją co noc i jednocześnie towarzyszący temu strach. Przez wszystkie minione lata, on i Mersin, wymienili ze sobą tylko kilka przelotnych zdań.
– Mogę wejść? – spytała dziewczyna.
– Tak, proszę.
– Byłam u Mawiry – powiedziała Mersin i jej obraz w myślach Sehira natychmiast się rozpadł. – Nie spodziewałam się, że tak mieszkacie. Ale na swój sposób jest tu coś fascynującego. Ten mrok i dziwny zapach. Przejmująca tajemniczość. Już możesz się odwrócić.


Pozostałe opowiadania:
1 2 3 74 75 76 77 78 10277 10278 10279