Mersin dostrzegła TO, jako pierwsza. Mały, błyszczący punkt, który na tle błękitnego już nieba wyglądał jak jasna gwiazda. A potem od tej gwiazdy oderwał się puszysty ogon smugi kondensacyjnej. Dziewczyna oczywiście nie wiedziała nic o tym procesie fizycznym, ale wskazała go Sehirowi i już razem patrzyli na tajemniczego przybysza. Do obserwacji dołączyli się zaraz inni mieszkańcy wiski.
Sonda manewrowała w atmosferze. Początkowo zdawało się, że manewry Szybowników nie były obliczone na atak, ale na... ucieczkę. Mimo to chłopak nie pozwolił sobie luksusu dekoncentracji.
Szum skrzydeł słychać już było coraz wyraźniej. Złowrogie echo dochodziło do Sehira, spotęgowane przez telereceptory wszystkich bilokatorów - dawkę tak dużą, że na chwilę serce chłopaka wstrzymało pracę. Gra była jednak warta poświęcenia. Obrońcy wyrządzali bestiom naprawdę wielkie szkody, choć trzecia formacja obronna także poszła w niebyt.
Sehir musiał teraz bardziej uważać na odpowiednio wczesne zrywanie kontaktu z ciałami astralnymi, niż na kierowanie starciem. Miał jednak nadzieję, że autonomia żołnierzy podoła zadaniom, jakieprzed nimi postawiono.
Czwarty rząd zatrzymał Szybowników na dłużej. Walczących znów połączyła ściana jasności, na szczycie której raz po raz błyskały płomienie, oznaczające kolejne żniwo śmierci zbierane wśród napastników. A potem wszystko nagle ucichło i znikło, jakby zatrzymał się czas. Noc znów była nocą.
I coś pojawiło się między Szybownikami, których część zaniechała ataku i rozpierzchła się na boki, omijając osiedle szerokim łukiem.


Pozostałe opowiadania:
1 2 3 7776 7777 7778 7779 7780 10277 10278 10279