Gromada dzieci z radosnym wrzaskiem pobiegła dalej. I właśnie ta ich szczera radość skłoniła chłopaka do chwilowejrozterki. A jeśli przeznaczenie wybierze dziś któregoś z nich? Plan zemsty Sehira chwilowo zadrżał w posadach. Na przeciwnej stronie wagi leżał jednak ciężar utarczki z Wodzem, i ten ciężar na razie wygrywał.
Chata Rodziny stała niedaleko wschodnich pylonów i nie była otoczona tak gęstym szpalerem pochodni, jak inne domostwa. Kiedy Sehir stanął w progu drzwi, spadły pierwsze krople deszczu. Spojrzał w niebo, oceniając sytuację. Wiatr przegna chmury stosunkowo szybko. Za trzy godziny zajdzie słońce. Za sześć, siedem godzin nadlecą Szybownicy. I wtedy wszystko się rozstrzygnie.
Szybownicy pojawiali się nad osadą tylko podczas bezksiężycowych nocy, a te w trójkowej sekwencji powtarzały się co dwa tygodnie. Najbliższa noc miała być ostatnią z serii, ale to właśnie podczas niej następowały najbardziej zaciekłe ataki.
Sehir wszedł do domu i z zadowoleniem. A kiedy zachwiał się z braku sił, ona znów podała mu swoje ramię. Przez dłuższą chwilę stali tak, czerpiąc odwagę z wzajemnej bliskości, po czym chłopak spojrzał na leżący nieopodal kamień i już zrobił ruch w jego stronę, ale opanował się w porę. Tarsom wyraźnie szukał pretekstu do konfrontacji, która pozwoliłaby mu na wykorzystanie uprawnień Wodza. Nic z tego, mruknął do siebie Sehir i natychmiast pocieszył się myślą, że może właśnie dziś stary znajdzie swoje przeznaczenie. A nasz syn okaże się Wybawicielem.
– Bzdura – zaprotestował szybko Sehir, uprzedzając przebieg dalszych wydarzeń. Gheh, oprócz pożądanych stymulacji, powodował także efekty uboczne. Chłopak w pewnych granicach umiał kontrolować wpływ chwastu na swój popęd seksualny, ale Mersin najwyraźniej była pod wpływem ghehu. - To tylko twoje fantazje - oznajmił, ale wcale nie tak pewnie, jakby sobie tego życzył. - Nasza przyszłość....
– ... zależy od ciebie – dokończyła pospiesznie dziewczyna. - Sam zobacz – poderwała się nagle z posłania i stanęła prowokująco przed Sehirem. Szarpnęła zapięcie i sukienka z niej opadła. – Czy nie jestem godna nosić w sobie Wybawiciela? – Zmysłowo przeciągnęła dłonią po piersiach, a pote włożyła ją między nogi. - Razem możemy dać początek nowej generacji osiedla. Czuję, że zostałam wybrana do tej roli. Ta wizja przecież o tym świadczy.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 76 77 78 79 80 10277 10278 10279
Chata Rodziny stała niedaleko wschodnich pylonów i nie była otoczona tak gęstym szpalerem pochodni, jak inne domostwa. Kiedy Sehir stanął w progu drzwi, spadły pierwsze krople deszczu. Spojrzał w niebo, oceniając sytuację. Wiatr przegna chmury stosunkowo szybko. Za trzy godziny zajdzie słońce. Za sześć, siedem godzin nadlecą Szybownicy. I wtedy wszystko się rozstrzygnie.
Szybownicy pojawiali się nad osadą tylko podczas bezksiężycowych nocy, a te w trójkowej sekwencji powtarzały się co dwa tygodnie. Najbliższa noc miała być ostatnią z serii, ale to właśnie podczas niej następowały najbardziej zaciekłe ataki.
Sehir wszedł do domu i z zadowoleniem. A kiedy zachwiał się z braku sił, ona znów podała mu swoje ramię. Przez dłuższą chwilę stali tak, czerpiąc odwagę z wzajemnej bliskości, po czym chłopak spojrzał na leżący nieopodal kamień i już zrobił ruch w jego stronę, ale opanował się w porę. Tarsom wyraźnie szukał pretekstu do konfrontacji, która pozwoliłaby mu na wykorzystanie uprawnień Wodza. Nic z tego, mruknął do siebie Sehir i natychmiast pocieszył się myślą, że może właśnie dziś stary znajdzie swoje przeznaczenie. A nasz syn okaże się Wybawicielem.
– Bzdura – zaprotestował szybko Sehir, uprzedzając przebieg dalszych wydarzeń. Gheh, oprócz pożądanych stymulacji, powodował także efekty uboczne. Chłopak w pewnych granicach umiał kontrolować wpływ chwastu na swój popęd seksualny, ale Mersin najwyraźniej była pod wpływem ghehu. - To tylko twoje fantazje - oznajmił, ale wcale nie tak pewnie, jakby sobie tego życzył. - Nasza przyszłość....
– ... zależy od ciebie – dokończyła pospiesznie dziewczyna. - Sam zobacz – poderwała się nagle z posłania i stanęła prowokująco przed Sehirem. Szarpnęła zapięcie i sukienka z niej opadła. – Czy nie jestem godna nosić w sobie Wybawiciela? – Zmysłowo przeciągnęła dłonią po piersiach, a pote włożyła ją między nogi. - Razem możemy dać początek nowej generacji osiedla. Czuję, że zostałam wybrana do tej roli. Ta wizja przecież o tym świadczy.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 76 77 78 79 80 10277 10278 10279
Opowiadania - strona główna
– Strata sond...
Myśli o następnym d...
– I już się m...
Czwarty rząd zatrzy...
Szybownicy, skryci ...
Gwałtowność natarci...
Chłopak odłączył si...
Lecz i ta część poj...
Chata Rodziny stała...
Bestie uderzyły pon...
Pomiędzy niebem a z...
Pierwszy strażnik n...
– Poczułam pr...
Ludzie cofnęli się ...
Nie, nie dopuszczać...
Gwałtowność natarci...
Dał się ukąsić dwuk...
Mamo, czy podołam d...
Sehir wzruszył oboj...
Wszystkie teksty
– Strata sond...
Myśli o następnym d...
– I już się m...
Czwarty rząd zatrzy...
Szybownicy, skryci ...
Gwałtowność natarci...
Chłopak odłączył si...
Lecz i ta część poj...
Chata Rodziny stała...
Bestie uderzyły pon...
Pomiędzy niebem a z...
Pierwszy strażnik n...
– Poczułam pr...
Ludzie cofnęli się ...
Nie, nie dopuszczać...
Gwałtowność natarci...
Dał się ukąsić dwuk...
Mamo, czy podołam d...
Sehir wzruszył oboj...
Wszystkie teksty