Ludzie cofnęli się z trwogą. Tylko Mersin stanęła odważnie tuż za Sehirem. Przyjął jej bliskość z zadowoleniem. A kiedy zachwiał się z braku sił, ona znów podała mu swoje ramię. Przez dłuższą chwilę stali tak, czerpiąc odwagę z wzajemnej bliskości, po czym chłopak spojrzał nagle w jaśniejące niebo. W jakiś niewytłumaczalny sposób wiedział, że ten metalowy intruz przybył właśnie stamtąd. Że stworzono go pośród gorejących nocą gwiazd. Że dla osiedla rozpoczął się nowy etap jego historii, a ludzie stanęli na początku długiej drogi, której kres był wielką niewiadomą. I nagle pojawił się w Sehirze niepokój związany z natarczywą myślą dotyczącą Legendy. Czy odnosząc zwycięstwo nad Szybownikami, przypadkowo nie zbezcześcił znaku danego luziom przez Wybawiciela? Przecież w żadnym swoim wersie Legenda nie mówiła o tym, że ktoś taki narodzi się w osiedlu. Czymkolwiek jednak chcesz zrobić, bądź ostrożny. – Pocałowała go w usta, zabrała swoją sukienkę znad kominka i pospiesznie opuściła chatę. Sehir poczuł lekkie zawroty głowy i nadciągającą falę osłabienia, napływającą gdzieś z wnętrza brzucha. Jedna z czakr domagała się posiłku. Nie było już szans na obcowanie z duchem matki. Chłopak obiecał jednak Cosenie, że żałobny ceremoniał wypełni przez następnych dziesięć dni.
Sięgnął po przytroczony do paska woreczek i wyciągnął z niego szczyptę sproszkowanej łodygi chwastu o nazwie gheh. Gheh miał paskudnie gorzki smak, ale jego działanie stymulowało witalne siły. Chłopak z trudem przełknął tę odrobinę proszku i po chwili zastanowienia podjął decyzję o powrocie do domu.
Cmentarz usytuowany był na lekkim wzniesieniu, skąd Sehir miał doskonały widok na całą wioskę. Czterdzieści domostw zbudowanych na stosunkowo niewielkim terenie. Chaty sprawiały wrażenie tulących się do siebie, jakby w nadziei, że ten szyk zapewni im bezpieczeństwo osiedla.
Niebagatelnym utrudnieniem w tej heroicznej walce był fakt, że nadzwyczajne zdolności Rodziny nie mogły zostać przekazane żadnemu z osadników. Matka często opowiadała Sehirowi o takiej próbie, zakończonej makabryczną śmiercią jednego z adeptów. Dlatego też, aby zachować sukcesję mocy, Rodzina trwała w związkach kazirodczych, które kosztem coraz bardziej natarczywe szepty. Ta otwarta demonstracja niechęci współplemieńców. Ale właśnie teraz, przypominając sobie raz jeszce słowa Coseny, Sehir poczuł na karku dreszcz strachu. Nawet Szybownicy nie potrafili tak błyskawicznie nurkować.
Tarsom krzyknął ostrzegawczo i ludzie zaczęli uciekać. Ale ten krzyk spowodował, że Sehir przestał się bać. Mocniej ścisnął dłoń Mersin, dając jej znak, że powinni zostać na miejscu. To oni przecież byli tu gospodarzami. I przybysze musieli respektować i c h prawa.
W tym samym czasie detektory kolejnej sondy, patrolującej część kontynentu poza linią terminatora, natrafiły na wrak statku archaicznej konstrukcji. Natychmiast aktywowały się transpondery i sygnał ostrzeżenia został skierowany do jednostki zwiadowczej.
Niecały tysiąc kilometrów ponad głowami Sehira i Mersin, w kabinie rozświetlanej leiwym blaskiem konsolet, pilot przyjął ten nieoczekiwany meldunek zupełnie spokojnie. A potem smukła dłoń o czterech mackach zaprogramowała nowy algorytm stereotypu badań. Przed obliczem istoty zdolnej widzieć w spektrum elektromagnetycznym od bliskiego ultrafioletu do bliskiej podczerwieni pojawił się holograficzny obraz dwojga humanoidówersie Legenda nie mówiła o tym, że ktoś taki narodzi się w osiedlu. Czymkolwiek jednak był ten roztrzaskany przedmiot, Sehir wiedział, że coś wkrótce m u s i się wydarzyć.
Przeczucie nie myliło chłopaka. Kilka godzin wcześniej, w stronę warującego na peryferiach systemu gwiezdnego olbrzymiego krążownika, jednej z niewielu jednostek ocalałych z Tysiącletniej Wojny Galaktycznej, pomknął meldunek od pilota-zwiadowcy:
– Strata sondy w strefie równikowej megakontynentu. Ponawiam sekwencyjną eksplorację terenu. Do czasu zakończenia misji, należy pozostać poza Układem. Koniec przekazu.
Mersin dostrzegła TO, jako pierwsza. Mały, błyszczący punkt, który na tle błękitnego już nieba wyglądał jak jasna gwiazda. A potem od tej gwiazdy oderwał się puszysty ogon smugi kondensacyjnej. Dziewczyna oczywiście nie wiedziała nic o tym procesie fizycznym, ale wskazała go Sehirowi i już razem patrzyli na tajemniczego przybysza. Do obserwacji dołączyli się zaraz inni mieszkańcy wiski.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 78 79 80 81 82 10277 10278 10279
Sięgnął po przytroczony do paska woreczek i wyciągnął z niego szczyptę sproszkowanej łodygi chwastu o nazwie gheh. Gheh miał paskudnie gorzki smak, ale jego działanie stymulowało witalne siły. Chłopak z trudem przełknął tę odrobinę proszku i po chwili zastanowienia podjął decyzję o powrocie do domu.
Cmentarz usytuowany był na lekkim wzniesieniu, skąd Sehir miał doskonały widok na całą wioskę. Czterdzieści domostw zbudowanych na stosunkowo niewielkim terenie. Chaty sprawiały wrażenie tulących się do siebie, jakby w nadziei, że ten szyk zapewni im bezpieczeństwo osiedla.
Niebagatelnym utrudnieniem w tej heroicznej walce był fakt, że nadzwyczajne zdolności Rodziny nie mogły zostać przekazane żadnemu z osadników. Matka często opowiadała Sehirowi o takiej próbie, zakończonej makabryczną śmiercią jednego z adeptów. Dlatego też, aby zachować sukcesję mocy, Rodzina trwała w związkach kazirodczych, które kosztem coraz bardziej natarczywe szepty. Ta otwarta demonstracja niechęci współplemieńców. Ale właśnie teraz, przypominając sobie raz jeszce słowa Coseny, Sehir poczuł na karku dreszcz strachu. Nawet Szybownicy nie potrafili tak błyskawicznie nurkować.
Tarsom krzyknął ostrzegawczo i ludzie zaczęli uciekać. Ale ten krzyk spowodował, że Sehir przestał się bać. Mocniej ścisnął dłoń Mersin, dając jej znak, że powinni zostać na miejscu. To oni przecież byli tu gospodarzami. I przybysze musieli respektować i c h prawa.
W tym samym czasie detektory kolejnej sondy, patrolującej część kontynentu poza linią terminatora, natrafiły na wrak statku archaicznej konstrukcji. Natychmiast aktywowały się transpondery i sygnał ostrzeżenia został skierowany do jednostki zwiadowczej.
Niecały tysiąc kilometrów ponad głowami Sehira i Mersin, w kabinie rozświetlanej leiwym blaskiem konsolet, pilot przyjął ten nieoczekiwany meldunek zupełnie spokojnie. A potem smukła dłoń o czterech mackach zaprogramowała nowy algorytm stereotypu badań. Przed obliczem istoty zdolnej widzieć w spektrum elektromagnetycznym od bliskiego ultrafioletu do bliskiej podczerwieni pojawił się holograficzny obraz dwojga humanoidówersie Legenda nie mówiła o tym, że ktoś taki narodzi się w osiedlu. Czymkolwiek jednak był ten roztrzaskany przedmiot, Sehir wiedział, że coś wkrótce m u s i się wydarzyć.
Przeczucie nie myliło chłopaka. Kilka godzin wcześniej, w stronę warującego na peryferiach systemu gwiezdnego olbrzymiego krążownika, jednej z niewielu jednostek ocalałych z Tysiącletniej Wojny Galaktycznej, pomknął meldunek od pilota-zwiadowcy:
– Strata sondy w strefie równikowej megakontynentu. Ponawiam sekwencyjną eksplorację terenu. Do czasu zakończenia misji, należy pozostać poza Układem. Koniec przekazu.
Mersin dostrzegła TO, jako pierwsza. Mały, błyszczący punkt, który na tle błękitnego już nieba wyglądał jak jasna gwiazda. A potem od tej gwiazdy oderwał się puszysty ogon smugi kondensacyjnej. Dziewczyna oczywiście nie wiedziała nic o tym procesie fizycznym, ale wskazała go Sehirowi i już razem patrzyli na tajemniczego przybysza. Do obserwacji dołączyli się zaraz inni mieszkańcy wiski.
Pozostałe opowiadania:
1 2 3 78 79 80 81 82 10277 10278 10279
Opowiadania - strona główna
Pierwszy strażnik n...
– To było jak...
Gwałtowność natarci...
I coś pojawiło się ...
Sehir wycofał się n...
...
Sehir poczuł, jak j...
Pierwszy strażnik n...
Pierwszy strażnik n...
Sehir pomyślał rozk...
Chyba, że… pr...
– Strata sond...
– Jutro ci ws...
Spoglądając na prze...
- Porzucisz też pra...
Ludzie cofnęli się ...
I wtedy pojawił się...
– Skąd ta nag...
Sonda manewrowała w...
Wszystkie teksty
Pierwszy strażnik n...
– To było jak...
Gwałtowność natarci...
I coś pojawiło się ...
Sehir wycofał się n...
...
Sehir poczuł, jak j...
Pierwszy strażnik n...
Pierwszy strażnik n...
Sehir pomyślał rozk...
Chyba, że… pr...
– Strata sond...
– Jutro ci ws...
Spoglądając na prze...
- Porzucisz też pra...
Ludzie cofnęli się ...
I wtedy pojawił się...
– Skąd ta nag...
Sonda manewrowała w...
Wszystkie teksty