Lecz i ta część pojedynku nie trwała tak długo, jakby tego sobie życzył Sehir. Wkrótce dwójka bilokatorów zostaa zmiażdżona. Chłopak nie spodziewał się niczego innego. Ale w niektórych miejscach czarnej nawałnicy pojawiły się wyrwy, poprzez które widać było gwiazdy.
A więc potrafił dokonać tego samodzielnie! Niszczył atakujące bestie tuzinami, nie nadwerężając jeszcze zbyt mocno rezerw energetycznych spoczywających w czakrach. Zbierał swoje żniwo zadziwiająco łatwo. Zaczął wierzyć w zwycięstwo.
Szybownicy znów skoczyli naprzód. Ten atak był potężniejszy niż poprzednie, ale Sehir widział coraz większe prześwity w chmarze ciał. Musiał wykorzystać tę szansę. Wysłał strumień energii witalnej w kierunku pozostałych bilokatorów - dawkę tak dużą, że na chwilę serce chłopaka wstrzymało pracę. Gra była jednak warta poświęcenia. Obrońcy wyrządzali bestiom naprawdę wielka, a konsekwencją jej użycia miał być kilkugodzinny letarg. Ale w tym przypadku nie było dla Sehira alternatywy wyboru. Szybko opróżnił więc półlitrową bez mała czarkę.
Chłopak zaczął się rozbierać. Ucisk ubrania potrafił w zbyt dużym stopniu wpłynąć na odczyty psycho-fizycznej więzi pomiędzy Serirem, a bilokatorami. Miał dużo dróg manewrowych i nie groziło mu żadne niebezpieczeństwo.


Pozostałe opowiadania:
1 2 3 9310 9311 9312 9313 9314 10277 10278 10279